Danish Christmas Traditions – Pebernødder

Wyobrażacie sobie Boże Narodzenie bez świątecznych wypieków? Duńczycy także! Uwielbiają zajadać się łakociami w okresie świątecznym. Jednym z popularniejszych smakołyków są pebernødder. Nadal nie umiem wymówić ich nazwy, jednak nauczyłam się je piec. Wykonanie jest bardzo proste!

Najważniejszym elementem tzw. December Hygge albo Jule Hygge jest wspólne pieczenie i gotowanie, dlatego też sprawdźcie czy macie wszystkie składniki i zaproście rodzinkę do kuchni.

Składniki na ok. 400szt:

  1. 500g masła lub margaryny
  2. 500 g cukru
  3. 200 ml śmietany
  4. 3 łyżeczki zmienolego imbiru
  5. 2 łyżeczki cynamonu
  6. 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  7. 0,5 łyżeczki pieprzu
  8. 1 kg mąki

Wykonanie: 

  • dokładnie wymieszaj składniki, najlepiej żeby zrobiła to osoba, która nie obawia się pobrudzenia rąk, ponieważ ciasto trzeba zagnieść ręcznie
  • dobrze zagniecione ciasto dzielimy na mniejsze kawałki z których rolujemy wałeczki Pebernødder
  • każdy wałeczek kroimy na mniejsze kawałki, należy pamiętać, żeby były mniej więcej równe bo to ułatwi nam pieczenie
  • układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia 
  • pieczemy ok. 10 minut we wcześniej nagrzanym piekarniku do 200 C. 

Pebernødder

Przepis jest na ok 400szt  i pewnie myślicie, że to zdecydowanie za dużo.. Niekoniecznie! Upiekliśmy taką porcję w niedziele, a dziś już połowy nie ma! Takie z nas żarłoki. Nie pomógł też fakt, że są to ulubione smakołyki mojego M., który już podjadał w czasie pieczenia. Teraz wiem, że przed powrotem do Polski na Święta czeka mnie kolejne popołudnie z pieczeniem pebernødder! Mam nadzieję, że moja rodzinka też się zakocha w ich smaku i będzie to kolejna duńska tradycja zaadoptowana do naszej rodzinnej polskiej tradycji świątecznej.

Jakie są Wasze ulubione świąteczne wypieki? 

 

Continue Reading

Podsumowanie pierwszych 4 tygodni z nowym planem treningowym i żywieniowym

Pewnie pomyślicie, że to kolejny przedwakacyjny zryw na bycie fit kolejnej pseudo fit blogerki. Fit blogerka nie jestem – mimo, że healthy lifestyle jak najbardziej prowadzę. Staram się zdrowo odżywiać, a aktywność fizyczna nigdy nie była mi obca. Cokolwiek bym jednak nie robiła krata na brzuchu się nie pojawiała, a waga magicznie stała w miejscu. Rozmiar ciuchów wciąż ten sam, widoczne efekty tylko kiedy przestałam kompletnie jeść słodycze, a zespół policystycznych jajników nie pomagał. Sami widzicie niby nie było się czym martwić.

140H

Sytuacja się zmieniła, kiedy ponad rok temu zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne – większość kobiet zna ich negatywne skutki uboczne. W moim przypadku były one książkowe.. Zatrzymanie wody w organizmie, przybieranie na wadze, gorsze samopoczucie, utrudnia walka z kilogramami, zmęczenie, brak energii.. Mogłabym tak wymieniać.

Byłam zdesperowana

Frustracja sięgnęła zenitu i zaczęłam rozważać dwie opcje:

  1. Odstawić tabletki – nawet zaczęłam pytać wujka google o skutki uboczne odstawienia – nie popełniajcie mojego błędu! Najważniejsze jednak jest to, że aktualnie nie planujemy potomstwa, więc raczej opcja odstawienia nie wchodzi w grę.
  2. Znaleźć dietę idealną połączoną z treningiem, która pomoże mi odzyskać dawną energię i dobre samopoczucie. Zgubione kilogramy nie były najważniejsze – chciałam być znowu tą samą Okularnicą sprzed roku.

23 kwietnia 2016 rozmawiałam z koleżanką, która miała podobne problemy do moich i była na tyle miła, że podzieliła się ze mną dietą rozpisaną przez specjalistkę. Miałam trochę mieszane uczucia, jednak byłam zdesperowana i nie miałam nic do stracenia! Tego samego dnia mój M. znalazł dla mnie nowy plan treningowy, więc nie miałam już więcej wymówek! Patrząc wstecz była to najlepsza decyzja w moim życiu!

1CC6C8D6-4EEA-4298-840F-109C58FB8CDA

Najlepsza decyzja z możliwych!

Przez ostatnie 4 tygodnie w ogóle nie czuję jakbym była na jakiejś diecie. Kupuję te same produkty jak wcześniej, planuję posiłki (jem 5 razy dziennie – kiedy mam cięższy trening nawet 6), nie spędzam mnóstwa czasu w kuchni, a przygotowując kolację zawsze mam lunch na drugi dzień. Posiłki są proste, smaczne, kolorowe i łatwe w przygotowaniu. Nie ma jakiś udziwnionych potraw, albo składników o jakich wcześniej nawet nie słyszałam.

Trening to jest on podzielony na 5 dni.

  1. Leg day – złożony z 7 ćwiczeń
  2. Upper body – 6 ćwiczeń
  3. Cardio – ten trening sama dołożyłam. Jest to zazwyczaj bieganie albo jazda na rolkach i nie zajmuje więcej niż 45 minut.
  4. Leg day – 6 ćwiczeń
  5. Upper body – 6 ćwiczeń

Dni w moim tygodniu pracy rozkładają się różnie. Jeśli czuje, że jestem zmęczona treningu nie wykonuję. Jeśli pracowałam przez 10 godzin, ten dzień jest automatycznie moim dniem odpoczynku.

84618C76-D0E8-42DF-8939-A7397410B49A

Przez ostatnie 4 tygodnie nauczyłam się słuchać swojego ciała. Doceniam odpoczynek i relaks, celebruję posiłki, staram się spędzać więcej czasu z M. Posiadanie ciała idealnego za wszelką cenę nie jest już moim celem. Osiągnęłam spokój i harmonię. Mam zdecydowanie więcej energii, budzę się przed budzikiem (M. nie jest jakiś wielkim fanem mojego ADHD z samego rana), moja skóra wygląda o niebo lepiej i całkiem przypadkiem waga wskazuje 4 kg mniej! Wiem brzmi to banalnie i wiele osób już o tym pisało, ale taka jest prawda! Jeśli poczujemy się dobrze sami ze sobą, pokochamy swoje ciało i nauczymy się go słuchać to bez wielkiego wysiłku i poświęceń osiągniemy zamierzony cel.

Pamiętajcie, że zdrowe odżywianie i aktywność fizyczna musi gościć w waszym życiu codziennie. Nie tylko przed większymi imprezami, czy wyjazdami gdzie musicie pokazać swoje ciało. Mnie trochę czasu to zajęło by znaleźć idealny sposób odżywiania, jednak na zmiany nigdy nie jest za późno.

IMG_3699

Udanego weekendu!

Continue Reading

Teacher appreciation day

A Teacher is a compass that activates the magnets of curiosity, knowledge and wisdom in the pupils.

Ever Garrison

zdjecie

Wszyscy dziś świętują Międzynarodowy Dzień Kobiet, jednak u mnie w szkole mamy jeszcze jedno święto – Teachers Appreciation Day. Dzień Nauczyciela moi drodzy – wiem z czym Wam sie kojarzy. Dzień wolny od pracy/szkoły, mnóstwo kwiatów i czekoladek dla nauczycieli (nawet tych, którzy nie są za bardzo lubiani) jednak tutaj wyglada to zupełnie inaczej.

 

W szkole pracuje sie normalnie, nie dostajemy żadnych specjalnych prezentów, ale kilka słów od naszych uczniów na własnoręcznie robionych kartkach. Niby nic wielkiego, ale jak dla mnie szczere słowo od tych małych diabłów znaczy więcej niż piękny bukiet kwiatów. Rodzice przygotowują dla nas lunch złożony z tradycyjnych dla nich potraw – czy wspomniałam, ze moi uczniowie pochodzą z całego świata? Wiec wyobraźcie sobie tylko jakie pyszności czekały na spalaszowanie.

IMG_2753

IMG_2752

IMG_2756

Uwierzcie bądź nie, ale jak dla mnie właśnie takie okazanie wdzięczności dla nauczyciela ma najwieksza wartość. Kiedy moje przedszkolaki naucza sie czegoś nowego, kiedy krzyczą do Ciebie na ulicy mówiąc rodzicom, ze to Ty ich czegoś nauczyłaś, kiedy podbiegaja do Ciebie na korytarzu, żeby pochwalić sie co fajnego dzisiaj robiły, ten błysk w oku, kiedy próbują czegoś nowego. Bo z tymi małymi diabłami to jest tak, ze albo uwielbiają Twoje zajęcia, albo ich nie lubią. Jeśli raz sobie wyrobią zdanie na ten temat, to możesz stanąć na rzęsach, ale swojej opinii nie zmienia.

 

Dlatego tez Drodzy Nauczyciele apeluje o rozwagę! Nie bądźcie tymi w stylu : „Mata piłkę i grajta” , ale spróbujcie zainteresować dzieciaki swoim przedmiotem.

 

 

Continue Reading

5 sposobów na udany poranek

Jak wyglada Twój poranek? Masz swoje rytuały bez których nie wyobrażasz sobie dobrego rozpoczęcia dnia? Nie pytam o toaletę poranna jednak o wszelkiego rodzaju inne sprawy do załatwienia.

Ja mam dość krótka To do list:

 

1.Ciepla woda z imbirem i cytryna na 30min przed posiłkiem

IMG_2632

Dlaczego?

  • Imbir działa rozgrzewająco, jest bogaty w substancje antybakteryjne, antywirusowe i przeciwzapalne
  • Poprawia samopoczucie, wspomaga prace wątroby i pomaga oczyścić ja z toksyn,
  • Poprawia przemianę materii i ułatwia spalanie tłuszczu
  • Działa moczopędnie, przez co wspomaga oczyszczanie nerek
  • Dostarcza witamin i mikroelementów

Sposób wykonania:

  1. Pokroj lub zetrzyj ok. 3cm korzenia imbiru i zalej wrzątkiem (ok. 100ml) i odstaw na noc.
  2. Ok. 30min przed śniadaniem uzupełnij szklankę o kolejne 100ml wrzątku i dodaj sok z 1/2 cytryny. Wymieszaj i wypij.

Napar ma dość specyficzny smak, dlatego tez zajęło mi trochę czasu żeby sie przyzwyczaić. Jeśli nie lubicie smaku cytryny możecie dodać odrobine miodu w celu osłodzenia napoju.

 

2.Krotki trening kardio

Jest to chyba jedna z najbardziej kontrowersyjnych praktyk funkcjonujących w świecie osób dbających o zdrowie i trenujących. Ma on zarówno wiele zalet jak i wad. Zwracając uwagę na obie strony medalu wykonuje go 2-3 razy w tygodniu maksymalnie 30-40min. Nie wykonuje treningu siłowego bądź o wysokiej intensywności, skupiam sie na marszobiegach i joggingu.

IMG_2043

Taki trening pozwala mi pozytywnie zacząć dzień. Uwierzcie bądź nie daje pozytywnego kopa energetycznego!

 

3.Przygotowanie lunchboxa dla mnie i mojego M.

Jesli nie przygotowałam czegoś do odgrzania dzień wcześniej, a w moim planie żywieniowym jest sałatka przygotowuje ja rano. Lubię, kiedy warzywa są świeże, dlatego tez warto poświecić 10min z mojego poranka.

 

4. Śniadanie! I oczywiście kawusia

To najważniejszy posiłek w ciagu dnia, dający energię i dobre samopoczucie na cały dzień. Jest ono szczególnie ważne dla osób aktywnych, dbających o zdrowie i smukła sylwetkę – jednym słowem? Kazdy kto chce być zdrowy musi śniadanie zjeść!

IMG_2737

 

5. 15minutowy spacer na stacje w celu złapania pociągu do pracy

 

Jest to czas dla mnie, kiedy to mogę posłuchać muzyki (zazwyczaj polskiego radia, żeby być ma bieżąco), pomysleć, zrelaksować sie. 15minut, które pozwala mi pozytywnie sie ‚zaprogramowac’ na kolejne 24 godziny.

 

IMG_2639

 

Piec prostych rzeczy, które staram  sie wykonywać każdego dnia, pozwalają mi one na spokojne i pozytywne rozpoczęcie dnia. Jeśli macie jakieś swoje sposoby koniecznie sie nimi podzielcie. Czekam na Wasze opinie w komentarzach.

Continue Reading

Okularnica i jej lek wysokości cz. I

Skąd ten tytuł? Ponieważ będzie to pierwszy wpis z tego cyklu.
Dlaczego? Bo moj lek wysokości wystawiam na próbę kiedy tylko mam okazje.
Po co? Dla satysfakcji, ze tym razem udało mi sie zrobić krok dalej w celu walki ze strachem.

M. doskonale zdaje sobie sprawę, ze boje sie wysokości, a ten strach moze mnie dosłownie sparaliżować! Jestem wtedy uparta jak osioł (delikatnie mówiąc). Współczuje tym, którzy są obok mnie w tym momencie, gdyż zdarza mi sie być nie miła. Mimo wszystko jednak zapisał nas na 2 godziny wspinaczki w nowootwartym obiekcie. Byłam podekscytowana i przerażona! Tylko dwie godziny… Ja nie dam rady?! Moj cykor moze sie schowac o! Takie miałam bojowe nastawienie.

Instruktor ‚opiekujacy’ sie nasza grupa

Punktualnie o 14:15 spotkaliśmy sie z naszym instruktorem, ktory pokazał nam gdzie znajdziemy obuwie i wyjaśnił jak mamy dobrać rozmiar. Tutaj zaczęły sie pierwsze schody.. Kazał nam wybrać buty o rozmiar większe, niż mamy normalnie. W moim przypadku jednak 1,5 rozmiaru tez nie załatwiało sprawy, a szuflady z rozmiarem 42 świeciły pustkami. Z uśmiechem na twarzy i w języku angielskim (to bardzo ważny punkt mojej wypowiedzi) pytam opiekuna naszej grupy co mam zrobić, gdyż stopy mnie bolą w momencie zapięcia butów. On długo nie myśląc: tak ma być! W jakim języku? Po duńsku! Nie to ze nie rozumiem tego języka, jednak moim skromnym zdaniem wypadałoby odpowiedzieć w języku zadanego pytania. Czepiam sie?

IMG_2573 IMG_2574

 

W każdym razie postanowiłam nie rozpamiętywać sytuacji i zobaczyć jak to sie rozwinie. Kolejne instrukcje po duńsku – moje umiejętności i tłumaczenie M. pozwoliły mi na udział w zajęciach. Krotki instruktaż i robta co chceta. Tzw. play and explore, a jak mnie potrzebujesz to zapytaj.

Cała grupa rozeszła sie i próbowała swoich sił na niższej ściance, a instruktor zniknął! Moze przerwa na toaletę czy coś, ale nie! Wrócił po prawie godzinie zebrał cześć grupy – nie wiem do końca jak, gdyż my ich zauważyliśmy jak już byli uzbrojeni w pasy i linki. On zaskoczony dał nam sprzęt i bez zbędnych wyjaśnień ruszył w stronę wysokich ścianek.

Moj cykor sie pokazał.

Cykor był ze mną na każdym kroku, teraz jednak nabrał siły.. Nasz kochany instruktor w kilku słowach wytłumaczył jak mamy sie wspinać i powiedział, ze mamy sie nie martwić on nas asekuruje.. Niby tak.. Ale! Ja facetowi nie ufałam!

Na pierwszy ogień poszła najmłodsza z naszej grupy i stanęła w połowie ścianki. Przestraszyła sie biedna, a ze instruktor zagapił sie na zegarek wiszący na ścianie obok to ona sobie tak wisiała.. Poprosiła grzecznie, ze chciałaby zejść a on na to, ze musi zrobić jeszcze jeden krok i bedzie mogła zejść.. Posłuchała.. Po czym bez żadnych wyjaśnień ‚pomogl’ jej zejść ze ścianki, jednak poobijała sie trochę – nie wiedząc jak wyglądają procedury dotyczące schodzenia. Skąd miała wiedzieć skoro on nam tego nie pokazał?! Sami widzicie, ze moj cykor miał racje podszeptujac mi: nie wchodź nie warto, nie ma co ufać temu facetowi.

IMG_2601

M. mnie jednak namówił.. Uprzedziłam instruktora, ze mam straszny lek wysokości i mogę mieć atak paniki! Powiedział, ze rozumie i kiedy tylko będę chciała mam mu powiedzieć, a on mi pomoże zejść ze ścianki. Postanowiłam zaryzykować, zaufać facetowi – przecież nikt mu nie dał papieru instruktora na piękne oczy.

Weszlam moze ma wysokość 2 metrów i cykor zaczął ma mnie wrzeszczeć! Wiedziałam, ze dalej nie pójdę.. Poprosiłam grzecznie o pomoc z zejściu na dół, jednak instruktor odmówił! Powiedział ze jeśli nie zrobię jeszcze kilku kroków w gore on mi nie pozwoli zejść.. Panika sięgnęła zeniku.. Poprosiłam grzecznie raz jeszcze.. On nadal sie upierał, żeby dalej weszła.. Wtedy nie wytrzymałam! Prawie krzyknęłam na niego, ze chce zejść! Kiedy już byłam na ziemi ręce trzęsły mi sie jak galareta..

M. podszedł od razu, przytulił mnie, upewnił sie, ze wszystko w porządku. Byłam z siebie dumna i przerażona zarazem. Wyszłam poza swoją safe zone, bo tam zaczyna sie życie i spełnianie marzeń!

Blocks and Walls

Doswiadczenie niesamowite! Muszę przyznać, ze nie była to ostatnia moja wizyta na tej ściance wspinaczkowej. Jedyne co bym zmieniła to instruktora! Nie pozwolę by jedna osoba popsuła mi zabawę i próbę walki z moim cykorem.

IMG_2583

 

 

Czego Wy sie boicie? Macie jakieś sposoby na walkę ze strachem? Moze jakieś doświadczenia, kiedy wyszliście ze swojej comfort zone i dokonaliście czegoś niesamowitego? Podzielcie sie ze mną swoimi doświadczeniami w tym temacie.

Continue Reading

4 przepisy na zdrowe śniadanie z owsianka w roli głównej

Kiedy przychodzi wiosna, większość z nas zaczyna sie zastanawiać nad zmiana nawyków żywieniowych, nad zrzuceniem paru kilogramów, przeszukujemy internety w celu znalezienia zdrowych przepisów, a nawet idziemy do dietetyka.

IMG_0594

Mam dla Was 4 przepisy na zdrowe śniadania z owsianka w roli głównej – bo zdrowe śniadanie nie musi być nudne!

1.Owsianka z kasza jaglana i bakaliami :

  • 2 łyżki płatków owsianych
  • 2 łyżki kaszy jaglanej
  • 1 szkl. mleka migdalowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżka rodzynek
  • 1 łyżka posiekanych migdałów

Wszystkie składniki wrzucamy/wlewamy do garnka i gotujemy na małym ogniu ok. 5min – ciagle mieszając. Odstawiamy owsiankę z palnika na 5-10min (do uzyskania naszej ulubionej konsystencji).

Dobra rada: kasze jaglana należy przelać wrzątkiem przed gotowaniem, żeby pozbyć sie naturalnej goryczki.

2. Waniliowa owsianka z daktylami:

  • 4 łyżki płatków owsianych
  • laska wanilii
  • 1szkl. mleka migdałowego
  • 2 daktyle
  • 1 łyżka płatków migdałowych

Wszystkie składniki gotujemy na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu – do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Pod koniec gotowania należy usunąć laske wanilii z naszej owsianki.

3. Owsianka z kasza jaglana i jabłkiem:

  • 2 łyżki płatków owsianych
  • 2 łyżki kaszy jaglanej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 jabłko
  • 1 łyżka mieszanki orzechów i rodzynek
  • 1 szkl. mleka migdalowego

Owsianke gotujemy tak jak w pierwszym przepisie. Pod koniec gotowania dodajemy pokrojone w kostkę jabłko i odstawiamy na 5-10min do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

 

4. Tradycyjna owsianka z jogurtem i owocami.

Owsianka podawana z jogurtem naturalnym, cynamonem i waszymi ulubionymi owocami.

10599466_1529300770633400_7450813152368183879_n

Jaka jest Wasza ulubiona forma podawania owsianki? Jeśli macie jakieś specjalne przepisy, którymi chcecie sie podzielić czekam na Wasze komentarze.

Milego dnia!

Okularnica

 

Continue Reading

Dbaj o plecy swe!

Bynajmniej nie mowię tutaj o tzw. plecach, które pomogą Ci w załatwieniu wielu spraw prywatnych i zawodowych. Mowię o tych zbudowanych z kości, mięśni i stawów. Plecach, które masz tylko jedne, ich dolegliwości mogą być bardzo denerwujące i zamienić Cię w ziejącego jadem człowieka.

Nie należę do osób, które z katarem lecą do lekarza, albo przy bólu gardła ogłaszam wszem i wobec, ze jestem obłożnie chora i trzeba sie mną zając. Powiedzmy sobie szczerze, ze w Danii z takimi dolegliwościami lekarze spojrzą na Ciebie z politowaniem i wyślą do domu w celu wylezenia paskudztwa. Kiedy jednak chodzi o kontuzje sportowe przychodzi taki moment, ze nawet z moja wiedza z tego zakresu, wiem kiedy potrzebuje pomocy specjalisty.

No dobra.. Przyznaje.. Ja bym jeszcze poczekała kilka dni, porozciągala sie czy coś.. Jednak M. po ostatnim weekendzie zadecydował za mnie. Wcale mu sie nie dziwie. Dlaczego?!

Kiedy poirytowana bólem pleców (nie odpuszczał skubany przez tydzień!) i dorzucając PMS zrobiłam awanturę o tzw. położenie widelca 5cm za bardzo w prawo, a ja chciałam żeby leżał po lewej… Kto normalny sie kłoci o taka pierdołę?! Mieszanka bólu i hormonów!

Jak już rozum mi wrócił i przeprosiłam za swą wybuchowość, M. z uśmiechem na ustach zakomunikował, ze zapisał mnie na masaż. Bo nawet ja tak szalona nie jestem, żeby sie kłócić o widelec i trzeba coś z tym zrobić czyt. naprawić mi plecy.

998427_642516259093216_922653081_n

Wczoraj wieczorem przyszła moja chwila prawdy – co mi w tych plecach siedzi. Z mojego opisu pan masażysta (bardzo przystojny zreszta) stwierdził, ze mam Lumbago. Kiedy jednak przeszliśmy do części praktycznej – musiałam wykonać kilkadziesiąt skłonów w przód i ból sie nie pojawił, muszę przyznać, ze oboje zdurnielismy! Przecież ból magicznie nie zniknął!

Okazało sie, ze Lumbago to tylko jeden z problemów moich pleców. Po co sie rozdrabniać?! Kolejne badania wykazały lekka opuchliznę dookoła kręgów lędźwiowych spowodowana napięciem mięśni i moim przyjacielem Lumbago. Leczenie? Stretching i masaż rozluźniający mięśnie. Brzmi łatwo i przyjemnie? Na cóż..

Moje mięśnie postanowiły sie tak spiąć i zestresować, ze zaserwowały mi 45min bolesnego masażu, w którym odkryłam wszystkie punkty spustowe na plecach i pośladkach, a masażysta stwierdził, ze jestem jego najtrudniejszym przypadkiem w tym tygodniu. Taki mnie zaszczyt spotkał!

Wyszlam o własnych siłach, jednak bardziej połamana niż przyszłam. Podobno tak ma być i za 2 dni o bólu zapomnę – jeśli sytuacja jest poważna i mam sie udać do lekarza (trzymajcie kciuki bo lekarzy to ja nie lubię..). Dziś czuje sie jakby mnie ktoś pobił, a moje plecy wyglądają jak po meczu paintballa. Nalezy jednak ufać specjalistom i z podniesionym czołem maszeruje do pracy mając nadzieje, ze Lumbago postanowiło mnie opuścić!

Ucząc sie ma moim przykładzie dbajcie o plecy swe! Nie ma sensu żyć w bólu i być wrednym, poirytowanym człowiekiem wyzywającym sie na niewinnych.

Miłego popołudnia!

Okularnica

Follow my blog with Bloglovin

 

 

 

Continue Reading

Moja motywacja do treningu o 6 rano

Jestem dokładnie takim samym człowiekiem jak Wy! Kiedy dzwoni budzik rano (szczególnie przed 5 rano!) mój leniwiec poczciwy cicho mi podpowiada, ze mogę sobie spokojnie pospać jeszcze godzinkę, ze na dworze jest ciemno, zimno, a łóżko takie ciepłe, ze do lata jeszcze mnóstwo czasu, trening nie ucieknie, mogę przecież pobiegać wieczorem – jednak po całym dniu w pracy zwyczajnie nie chce mi sie iść ma siłownie i zazwyczaj ładuje na kanapie w objęciach mojego mężczyzny (ktory swój trening już zrobił – kiedy ja uczyłam dzieci).

 

Mimo szeptów tego złośliwca dwa razy w tygodniu udaje mi sie wygrzebać z cieplej pościeli, założyć sportowe ciuchy i pójść na siłownie – trening wtedy wyglada tak samo 20-25min biegu + ABS. Wszystko zajmuje mi ok. 40 minut, pózniej prysznic i śniadanko w drodze do pracy. Zastanawiacie sie pewnie jaka mam superpower, która pomaga mi na wygrana z leniwcem o 5 rano. Odpowiedz jest banalna! Po takim treningu mam mnóstwo energii i uśmiech na twarzy przez cały dzień! Nie jest mi straszne kilka godzin w roli nauczyciela, a wizja miłego wieczoru z M. bez wyrzutów sumienia (bo byłam zbyt zmęczona, żeby trenować po pracy) jest dodatkowa motywacja do wczesnej pobudki.

 

Jeśli taka motywacja Wam nie wystarczy mam jeszcze jeden dobry argument za treningiem cardio przed śniadaniem – przyspiesza on przemianę materii i jest idealny w drodze do wymarzonej sylwetki! To co przekonałam Was?
Continue Reading

Ocena książki po okładce…

Czy oceniacie książkę po okładce? Dosłownie i w przenośni?

Jeśli chodzi o dosłowność tego stwierdzenia to przyznam sie szczerze, ze pierwsza rzeczą, która mnie intryguje przed przeczytaniem książki jest właśnie okładka i tytuł, a pózniej krotki opis.

A jak jest w przenośni? Czy oceniamy ludzi po tym jak wyglądają i zanim sie jeszcze do nas odezwa już  ich akceptujemy, albo skreślamy?

 

Do przemysleń na ten temat skłoniła mnie rozmowa z A., opisała ona kilka sytuacji z którymi sie spotkała podczas swojego pobytu w Danii. Zanim jednak wprowadzę Was w szczegóły, musicie poznać kilka faktów na jej temat.
A. urodziła sie w DK, ale całe swoje życie spędziła w USA, tutejszym (duńskim) językiem sie nie posługuje, ale jej angielski jak możecie sie domyślać, jest po prostu amerykański. Jednak trochę egzotyczna uroda – ciemne włosy, karnacja i oprawa oczu – stanowią problem dla rdzennych Duńczyków.
Nie wiem czym jest to spowodowane, pewnie stereotypy maja ogromne znaczenie, a moze duża ilośc imigrantów?
Byłam trochę zdziwiona, kiedy A. powiedziała mi jak jest traktowana na tzw. pierwszy rzut oka, ponieważ nigdy sie tutaj z podobnymi sytuacjami nie spotkałam (moze kolor włosów – bardziej skandynawski – ma tutaj znaczenie). I faktycznie, kiedy weszłyśmy do jednej z kawiarni kelnerka dość dziwnie patrzyła sie na moja koleżankę i z lekka nieufnością zapytała co podać.. Zmieniła swoje podejście w tej samej sekundzie, kiedy A. odpowiedziała jej płynnym angielskim, który sam z siebie tłumaczy z jakiego kraju przyjechała. Kelnerka z nieufnej i patrzącej na każdy ruch, stała sie uśmiechnięta i bardzo pomocna.

Po tym epizodzie zaczęłam sie zastanawiać nad znaczeniem pierwszego wrażenia i wyglądu w relacjach międzyludzkich. I niestety muszę przyznać, ze jest to dość ważne – nie tylko faceci są wzrokowcami. Nie mowię tutaj o dyskryminacji, za to jak ktoś wyglada – chociaż czasami zastanawiam sie nad założeniem fundacji ‚Podaruj ludziom lustro’ – ale każdy z nas w jakimś stopniu zwraca na to uwagę.

 

Jakie jest Wasze zdanie? Spotkaliście sie kiedyś z podobnymi sytuacjami? Oceniacie książkę po okładce?
Bo ja szczerze mówiąc sama już nie wiem.
Continue Reading

Święta z polsko – duńska tradycja w tle

Święta to czas spędzony z najbliższymi, czas spokoju, radości, miłości, czyli samych pozytywnych emocji. Czasami jednak dla emigrantów, których partnerami życiowymi są osoby z innych krajow niz pochodza, wszelkiego rodzaju święta spędzane są z mieszanymi uczuciami – przynajmniej do czasu kiedy związek zostanie zalegalizowany, bądź obie rodziny podejmą wyzwanie jakim jest wspólne spędzanie świat i połączenie tradycji (co czasami moze okazać sie wyzwaniem większym niż bariera językowa).

W tym roku były to już piąte z kolei święta, kiedy chciałam przemycić odrobine duńskiej tradycji w moim domu rodzinnym. Nie są to jakieś duże zmiany, które kazdy moze zauważyć ma pierwszy rzut oka, jednak małe kroczki przypominające mi gdzie teraz jest mój dom.

 

Od samego początku mojej emigracji tradycyjny duński swiąteczny deser – ris a la mande wraz z tradycja z nim związana serwowany jest u nas w pierwszy dzień świat. Nikt nie chce rezygnować z polskiej tradycji Wigilijnej na rzecz przepysznego ryżowego puddingu. Jest pyszny, jednak nasze 12 potraw i niezastąpiony smak makowca wygrywają ta rywalizacje w przedbiegach. Nie rezygnując z przyjemności zastosowaliśmy kompromis – 25 grudnia na naszym polskim stole króluje duński deser.

 

W tym roku rozpoczęłam także tradycje związana z kalendarzem adwentowym wykonywanym samodzielnie i ofiarowanym najbliższym – zabawa niesamowita,a zaskoczenie i radość osoby otrzymującej gwarantowana. Żałuje tylko, ze nie widziałam miny mojego brata, kiedy otworzył paczke z pierwsza pula prezentowa – z tego co mówili rodzice widok bezcenny!

 

Na naszej choince także znalazły sie malutkie elementy tradycyjne dla choinek duńskich – flaga, serduszko, bębenek i żołnierz. Takie drobnostki bo nie ma co przesadzać! Polskie święta to najlepsze święta! Dlaczego? Bo właśnie takie królują w moich wspomnieniach i takie tradycje chce zachować i przekazać, nawet mieszkając poza granicami Polski.

 

Które tradycje świąteczne lubicie najbardziej? Które kojarzą sie Wam z dzieciństwem? Które chcielibyście przekazać nasteonemu pokoleniu, gdybyście emigrowali do innego kraju?

 

 

Czekam na Wasze opinie! Miłego wieczoru.

Okularnica

 

Continue Reading