40 dni bez słodyczy – podsumowanie

Ponad 40dni temu pisałam o moim dietetyczno – fitnesowym wyzwaniu. Wielkanoc minęła, czas wiec na podsumowanie. Jak myślicie? Udało sie?

7LZI1C9X75

Najtrudniejszy pierwszy krok

Wszystko zaczęło sie 5 lutego, czyli w piątek po tłustym czwartku. Zrobiłam zdjęcia i bardzo zmotywowana przystąpiłam do mojego wyzwania. Zadanie miałam jednak utrudnione, bo M. to czekoladowy potwór, ktory nie wyobraża sobie życia bez słodyczy.

Bylam silna i nie dałam sie wszelkiego rodzaju pokusom. Nawet M. jedzący masło czekoladowe na śniadanie, nie robił na mnie wrażenia. Sytuacja zmieniła sie na zdecydowanie lepsza, kiedy moja druga połowa postanowiła dołączyć do mnie i wyeliminować cukier ze swojego jadłospisu. Miło z jego strony prawda?

Tuz przed finiszem..

Na kilka dni przed moja Spring Break zaczęły sie schody.. Wydłużony czas pracy, późne powroty do domu, nadmiar papierkowej roboty nie sprzyjały zdrowej diecie, a niezdrowe przekąski krzyczały do mnie z daleka. Pokusa była niesamowita i muszę przyznać, ze poddałam sie kilka razy..

Z deszczu pod rynnę wpadłam, kiedy pojechaliśmy na przerwę Wielkanocna do Polski.. Kto by sie oparł tym wszystkim łakociom, do ktorych nie miałam dostępu przez ostatnie 4 miesiące? Trzymałam sie dzielnie, jednak nie obyło sie bez małych potknięć.

Podsumowujac

Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i załamywać sie delikatnymi potknięciami. Czysta miska nie była do końca trzymana, jednak plan treningowy został wykonany w pełni. Zmiana wyszła na dobre i mimo braku spadku wagi widać różnice ma zdjęciach. Moje sadełko zaczęło sie zmieniać w mięśnie i czuje, ze jestem na najlepszej drodze powrotu do stylu życia jaki prowadziłam zanim doba stała sie za krótka.

D429B898-D6D7-49BA-B2D6-880DB4888621 IMG_3339

Jak Wam poszło? Podzielcie sie swoimi osiągnięciami. Czekam z niecierpliwoscią.
Continue Reading

Owsiankowo – bananowe naleśniki

Dzień Dobry Smakosze!

Mam nadzieje, ze nie jedliście jeszcze śniadania, bo mam dla Was bardzo prosty przepis na zdrowy i smaczny posiłek.

IMG_2737

Skladniki:

  • 1 duży banan
  • 2 jajka
  • 1 płaska łyżeczka wanilii
  • 5 łyżek płatków owsianych
  • 2-3 łyżki jogurtu greckiego
  • odrobina miodu (opcjonalnie)
  • garsc ulubionych owoców

Sposób wykonania:

  1. Banana, jajka, wanilię i płatki owsiane miksujemy/blendujemy do otrzymania ciasta nalesnikowego.
  2. Nagrzewamy patelnie, na której smażymy bez tłuszczu nasze naleśniki.
  3. Czujecie zapach świeżych gofrów? Idealnie! Naleśniki są gotowe do schrupania.
  4. Podawac z jogurtem, miodem i owocami.

photo-37

 

Wygladaja bajecznie, a smakują jeszcze lepiej. Idealne na śniadanie lub brunch, a co najważniejsze są zdrowe – jeśli wiec jesteś healthy lifestylowcem (do których i ja sie zaliczam) nie musisz sie martwić tylko dodać je do Twojego menu.

Milego dnia!

 

 

Continue Reading

Teacher appreciation day

A Teacher is a compass that activates the magnets of curiosity, knowledge and wisdom in the pupils.

Ever Garrison

zdjecie

Wszyscy dziś świętują Międzynarodowy Dzień Kobiet, jednak u mnie w szkole mamy jeszcze jedno święto – Teachers Appreciation Day. Dzień Nauczyciela moi drodzy – wiem z czym Wam sie kojarzy. Dzień wolny od pracy/szkoły, mnóstwo kwiatów i czekoladek dla nauczycieli (nawet tych, którzy nie są za bardzo lubiani) jednak tutaj wyglada to zupełnie inaczej.

 

W szkole pracuje sie normalnie, nie dostajemy żadnych specjalnych prezentów, ale kilka słów od naszych uczniów na własnoręcznie robionych kartkach. Niby nic wielkiego, ale jak dla mnie szczere słowo od tych małych diabłów znaczy więcej niż piękny bukiet kwiatów. Rodzice przygotowują dla nas lunch złożony z tradycyjnych dla nich potraw – czy wspomniałam, ze moi uczniowie pochodzą z całego świata? Wiec wyobraźcie sobie tylko jakie pyszności czekały na spalaszowanie.

IMG_2753

IMG_2752

IMG_2756

Uwierzcie bądź nie, ale jak dla mnie właśnie takie okazanie wdzięczności dla nauczyciela ma najwieksza wartość. Kiedy moje przedszkolaki naucza sie czegoś nowego, kiedy krzyczą do Ciebie na ulicy mówiąc rodzicom, ze to Ty ich czegoś nauczyłaś, kiedy podbiegaja do Ciebie na korytarzu, żeby pochwalić sie co fajnego dzisiaj robiły, ten błysk w oku, kiedy próbują czegoś nowego. Bo z tymi małymi diabłami to jest tak, ze albo uwielbiają Twoje zajęcia, albo ich nie lubią. Jeśli raz sobie wyrobią zdanie na ten temat, to możesz stanąć na rzęsach, ale swojej opinii nie zmienia.

 

Dlatego tez Drodzy Nauczyciele apeluje o rozwagę! Nie bądźcie tymi w stylu : „Mata piłkę i grajta” , ale spróbujcie zainteresować dzieciaki swoim przedmiotem.

 

 

Continue Reading

5 sposobów na udany poranek

Jak wyglada Twój poranek? Masz swoje rytuały bez których nie wyobrażasz sobie dobrego rozpoczęcia dnia? Nie pytam o toaletę poranna jednak o wszelkiego rodzaju inne sprawy do załatwienia.

Ja mam dość krótka To do list:

 

1.Ciepla woda z imbirem i cytryna na 30min przed posiłkiem

IMG_2632

Dlaczego?

  • Imbir działa rozgrzewająco, jest bogaty w substancje antybakteryjne, antywirusowe i przeciwzapalne
  • Poprawia samopoczucie, wspomaga prace wątroby i pomaga oczyścić ja z toksyn,
  • Poprawia przemianę materii i ułatwia spalanie tłuszczu
  • Działa moczopędnie, przez co wspomaga oczyszczanie nerek
  • Dostarcza witamin i mikroelementów

Sposób wykonania:

  1. Pokroj lub zetrzyj ok. 3cm korzenia imbiru i zalej wrzątkiem (ok. 100ml) i odstaw na noc.
  2. Ok. 30min przed śniadaniem uzupełnij szklankę o kolejne 100ml wrzątku i dodaj sok z 1/2 cytryny. Wymieszaj i wypij.

Napar ma dość specyficzny smak, dlatego tez zajęło mi trochę czasu żeby sie przyzwyczaić. Jeśli nie lubicie smaku cytryny możecie dodać odrobine miodu w celu osłodzenia napoju.

 

2.Krotki trening kardio

Jest to chyba jedna z najbardziej kontrowersyjnych praktyk funkcjonujących w świecie osób dbających o zdrowie i trenujących. Ma on zarówno wiele zalet jak i wad. Zwracając uwagę na obie strony medalu wykonuje go 2-3 razy w tygodniu maksymalnie 30-40min. Nie wykonuje treningu siłowego bądź o wysokiej intensywności, skupiam sie na marszobiegach i joggingu.

IMG_2043

Taki trening pozwala mi pozytywnie zacząć dzień. Uwierzcie bądź nie daje pozytywnego kopa energetycznego!

 

3.Przygotowanie lunchboxa dla mnie i mojego M.

Jesli nie przygotowałam czegoś do odgrzania dzień wcześniej, a w moim planie żywieniowym jest sałatka przygotowuje ja rano. Lubię, kiedy warzywa są świeże, dlatego tez warto poświecić 10min z mojego poranka.

 

4. Śniadanie! I oczywiście kawusia

To najważniejszy posiłek w ciagu dnia, dający energię i dobre samopoczucie na cały dzień. Jest ono szczególnie ważne dla osób aktywnych, dbających o zdrowie i smukła sylwetkę – jednym słowem? Kazdy kto chce być zdrowy musi śniadanie zjeść!

IMG_2737

 

5. 15minutowy spacer na stacje w celu złapania pociągu do pracy

 

Jest to czas dla mnie, kiedy to mogę posłuchać muzyki (zazwyczaj polskiego radia, żeby być ma bieżąco), pomysleć, zrelaksować sie. 15minut, które pozwala mi pozytywnie sie ‚zaprogramowac’ na kolejne 24 godziny.

 

IMG_2639

 

Piec prostych rzeczy, które staram  sie wykonywać każdego dnia, pozwalają mi one na spokojne i pozytywne rozpoczęcie dnia. Jeśli macie jakieś swoje sposoby koniecznie sie nimi podzielcie. Czekam na Wasze opinie w komentarzach.

Continue Reading

Okularnica i jej lek wysokości cz. I

Skąd ten tytuł? Ponieważ będzie to pierwszy wpis z tego cyklu.
Dlaczego? Bo moj lek wysokości wystawiam na próbę kiedy tylko mam okazje.
Po co? Dla satysfakcji, ze tym razem udało mi sie zrobić krok dalej w celu walki ze strachem.

M. doskonale zdaje sobie sprawę, ze boje sie wysokości, a ten strach moze mnie dosłownie sparaliżować! Jestem wtedy uparta jak osioł (delikatnie mówiąc). Współczuje tym, którzy są obok mnie w tym momencie, gdyż zdarza mi sie być nie miła. Mimo wszystko jednak zapisał nas na 2 godziny wspinaczki w nowootwartym obiekcie. Byłam podekscytowana i przerażona! Tylko dwie godziny… Ja nie dam rady?! Moj cykor moze sie schowac o! Takie miałam bojowe nastawienie.

Instruktor ‚opiekujacy’ sie nasza grupa

Punktualnie o 14:15 spotkaliśmy sie z naszym instruktorem, ktory pokazał nam gdzie znajdziemy obuwie i wyjaśnił jak mamy dobrać rozmiar. Tutaj zaczęły sie pierwsze schody.. Kazał nam wybrać buty o rozmiar większe, niż mamy normalnie. W moim przypadku jednak 1,5 rozmiaru tez nie załatwiało sprawy, a szuflady z rozmiarem 42 świeciły pustkami. Z uśmiechem na twarzy i w języku angielskim (to bardzo ważny punkt mojej wypowiedzi) pytam opiekuna naszej grupy co mam zrobić, gdyż stopy mnie bolą w momencie zapięcia butów. On długo nie myśląc: tak ma być! W jakim języku? Po duńsku! Nie to ze nie rozumiem tego języka, jednak moim skromnym zdaniem wypadałoby odpowiedzieć w języku zadanego pytania. Czepiam sie?

IMG_2573 IMG_2574

 

W każdym razie postanowiłam nie rozpamiętywać sytuacji i zobaczyć jak to sie rozwinie. Kolejne instrukcje po duńsku – moje umiejętności i tłumaczenie M. pozwoliły mi na udział w zajęciach. Krotki instruktaż i robta co chceta. Tzw. play and explore, a jak mnie potrzebujesz to zapytaj.

Cała grupa rozeszła sie i próbowała swoich sił na niższej ściance, a instruktor zniknął! Moze przerwa na toaletę czy coś, ale nie! Wrócił po prawie godzinie zebrał cześć grupy – nie wiem do końca jak, gdyż my ich zauważyliśmy jak już byli uzbrojeni w pasy i linki. On zaskoczony dał nam sprzęt i bez zbędnych wyjaśnień ruszył w stronę wysokich ścianek.

Moj cykor sie pokazał.

Cykor był ze mną na każdym kroku, teraz jednak nabrał siły.. Nasz kochany instruktor w kilku słowach wytłumaczył jak mamy sie wspinać i powiedział, ze mamy sie nie martwić on nas asekuruje.. Niby tak.. Ale! Ja facetowi nie ufałam!

Na pierwszy ogień poszła najmłodsza z naszej grupy i stanęła w połowie ścianki. Przestraszyła sie biedna, a ze instruktor zagapił sie na zegarek wiszący na ścianie obok to ona sobie tak wisiała.. Poprosiła grzecznie, ze chciałaby zejść a on na to, ze musi zrobić jeszcze jeden krok i bedzie mogła zejść.. Posłuchała.. Po czym bez żadnych wyjaśnień ‚pomogl’ jej zejść ze ścianki, jednak poobijała sie trochę – nie wiedząc jak wyglądają procedury dotyczące schodzenia. Skąd miała wiedzieć skoro on nam tego nie pokazał?! Sami widzicie, ze moj cykor miał racje podszeptujac mi: nie wchodź nie warto, nie ma co ufać temu facetowi.

IMG_2601

M. mnie jednak namówił.. Uprzedziłam instruktora, ze mam straszny lek wysokości i mogę mieć atak paniki! Powiedział, ze rozumie i kiedy tylko będę chciała mam mu powiedzieć, a on mi pomoże zejść ze ścianki. Postanowiłam zaryzykować, zaufać facetowi – przecież nikt mu nie dał papieru instruktora na piękne oczy.

Weszlam moze ma wysokość 2 metrów i cykor zaczął ma mnie wrzeszczeć! Wiedziałam, ze dalej nie pójdę.. Poprosiłam grzecznie o pomoc z zejściu na dół, jednak instruktor odmówił! Powiedział ze jeśli nie zrobię jeszcze kilku kroków w gore on mi nie pozwoli zejść.. Panika sięgnęła zeniku.. Poprosiłam grzecznie raz jeszcze.. On nadal sie upierał, żeby dalej weszła.. Wtedy nie wytrzymałam! Prawie krzyknęłam na niego, ze chce zejść! Kiedy już byłam na ziemi ręce trzęsły mi sie jak galareta..

M. podszedł od razu, przytulił mnie, upewnił sie, ze wszystko w porządku. Byłam z siebie dumna i przerażona zarazem. Wyszłam poza swoją safe zone, bo tam zaczyna sie życie i spełnianie marzeń!

Blocks and Walls

Doswiadczenie niesamowite! Muszę przyznać, ze nie była to ostatnia moja wizyta na tej ściance wspinaczkowej. Jedyne co bym zmieniła to instruktora! Nie pozwolę by jedna osoba popsuła mi zabawę i próbę walki z moim cykorem.

IMG_2583

 

 

Czego Wy sie boicie? Macie jakieś sposoby na walkę ze strachem? Moze jakieś doświadczenia, kiedy wyszliście ze swojej comfort zone i dokonaliście czegoś niesamowitego? Podzielcie sie ze mną swoimi doświadczeniami w tym temacie.

Continue Reading

Dbaj o plecy swe!

Bynajmniej nie mowię tutaj o tzw. plecach, które pomogą Ci w załatwieniu wielu spraw prywatnych i zawodowych. Mowię o tych zbudowanych z kości, mięśni i stawów. Plecach, które masz tylko jedne, ich dolegliwości mogą być bardzo denerwujące i zamienić Cię w ziejącego jadem człowieka.

Nie należę do osób, które z katarem lecą do lekarza, albo przy bólu gardła ogłaszam wszem i wobec, ze jestem obłożnie chora i trzeba sie mną zając. Powiedzmy sobie szczerze, ze w Danii z takimi dolegliwościami lekarze spojrzą na Ciebie z politowaniem i wyślą do domu w celu wylezenia paskudztwa. Kiedy jednak chodzi o kontuzje sportowe przychodzi taki moment, ze nawet z moja wiedza z tego zakresu, wiem kiedy potrzebuje pomocy specjalisty.

No dobra.. Przyznaje.. Ja bym jeszcze poczekała kilka dni, porozciągala sie czy coś.. Jednak M. po ostatnim weekendzie zadecydował za mnie. Wcale mu sie nie dziwie. Dlaczego?!

Kiedy poirytowana bólem pleców (nie odpuszczał skubany przez tydzień!) i dorzucając PMS zrobiłam awanturę o tzw. położenie widelca 5cm za bardzo w prawo, a ja chciałam żeby leżał po lewej… Kto normalny sie kłoci o taka pierdołę?! Mieszanka bólu i hormonów!

Jak już rozum mi wrócił i przeprosiłam za swą wybuchowość, M. z uśmiechem na ustach zakomunikował, ze zapisał mnie na masaż. Bo nawet ja tak szalona nie jestem, żeby sie kłócić o widelec i trzeba coś z tym zrobić czyt. naprawić mi plecy.

998427_642516259093216_922653081_n

Wczoraj wieczorem przyszła moja chwila prawdy – co mi w tych plecach siedzi. Z mojego opisu pan masażysta (bardzo przystojny zreszta) stwierdził, ze mam Lumbago. Kiedy jednak przeszliśmy do części praktycznej – musiałam wykonać kilkadziesiąt skłonów w przód i ból sie nie pojawił, muszę przyznać, ze oboje zdurnielismy! Przecież ból magicznie nie zniknął!

Okazało sie, ze Lumbago to tylko jeden z problemów moich pleców. Po co sie rozdrabniać?! Kolejne badania wykazały lekka opuchliznę dookoła kręgów lędźwiowych spowodowana napięciem mięśni i moim przyjacielem Lumbago. Leczenie? Stretching i masaż rozluźniający mięśnie. Brzmi łatwo i przyjemnie? Na cóż..

Moje mięśnie postanowiły sie tak spiąć i zestresować, ze zaserwowały mi 45min bolesnego masażu, w którym odkryłam wszystkie punkty spustowe na plecach i pośladkach, a masażysta stwierdził, ze jestem jego najtrudniejszym przypadkiem w tym tygodniu. Taki mnie zaszczyt spotkał!

Wyszlam o własnych siłach, jednak bardziej połamana niż przyszłam. Podobno tak ma być i za 2 dni o bólu zapomnę – jeśli sytuacja jest poważna i mam sie udać do lekarza (trzymajcie kciuki bo lekarzy to ja nie lubię..). Dziś czuje sie jakby mnie ktoś pobił, a moje plecy wyglądają jak po meczu paintballa. Nalezy jednak ufać specjalistom i z podniesionym czołem maszeruje do pracy mając nadzieje, ze Lumbago postanowiło mnie opuścić!

Ucząc sie ma moim przykładzie dbajcie o plecy swe! Nie ma sensu żyć w bólu i być wrednym, poirytowanym człowiekiem wyzywającym sie na niewinnych.

Miłego popołudnia!

Okularnica

Follow my blog with Bloglovin

 

 

 

Continue Reading

Moje dietetyczno-fitnesowe wyzwanie

W moim poprzednim wpisie ogłaszalam wszem i wobec, ze zabieram sie za metamorfozę z Chodakowska! Muszę jednak przyznać, iż nie do końca udało mi sie przestrzegać wszystkich warunków umowy.. Choroba nie pozwoliła mi na treningi w takiej ilości jak zaplanowałam, a Tłusty Czwartek z samodzielnie wysmazonymi faworkami i paczkami tylko utrudnił zadanie, jeśli chodzi o wstrzemięźliwość względem słodyczy.

12644835_1763734697190005_5299692747038792680_n

Przyszedł jednak czas – weekend po Tłustym Czwartku, kiedy to co roku z moja mama zaczynamy post. Ale nie taki o jakim myślicie! Nasz post polega na unikaniu słodyczy i omijaniu cukru przez kolejnych kilka tygodni (do Wielkanocy). Muszę przyznać, ze takie nasze wspólne     postanowienie i sprawdzanie rezultatów po ponad 40 dniach, jest dla mnie idealna motywacja! Choćby sie waliło, paliło, ktoś  miał urodziny, przyniósł moje ulubione słodycze – ja sie nie złamie i warunków postu dotrzymam. Jakbym mogła zrezygnować z tradycji, która zaczęłyśmy ponad 10 lat temu!

 

W tym roku postanowiłam jednak iść o krok dalej – wyeliminować cukier spożywany w jogurtach, niektórych owocach, bakaliach itp. Taki cukrowy detoks! Co Ty na to? Łatwo nie będzie, szczególnie przez kilka pierwszych dni wszelkiego rodzaju słodkości bedą do Ciebie krzyczały: ” Zjedz mnie! „. Jednak jeśli masz chwile zwątpienia zapraszam tutaj (na Facebooka i Instagram) po odrobine motywacji. Damy radę! Bo jak nie my to kto?

IMG_1978Jesli zdecydowaliście sie dołączyć do naszego postu, mam dla Was kilka dodatkowych informacji:

  1. Zrób sobie zdjęcie całej sylwetki (w celu porównania efektów za 4 tygodnie) i zmierz obwody: brzuch, biodra, talia.
  2. Uprawiaj dowolna aktywność fizyczna 3-4 razy w tygodniu – w zależności od stopnia zaawansowania i zainteresowań (rodzinny spacer tez sie liczy!)
  3. Nie jedz słodyczy – żadnego oszukiwania!
  4. Jedzenie typu fast food, napoje gazowane, dżemy także należy wyeliminować z jadłospisu.
  5. Ogranicz spożycie owoców, bakalii – dla mnie to będzie najtrudniejszy punkt do wykonania, dlatego tez postanowiłam, ze te produkty (jeśli już musza) bedą występować w moim jadłospisie w godzinach dopoludniowych (śniadanie, II śniadanie).
  6. Nie ma cheat day! To tylko 4 tygodnie, myśle ze damy radę bez oszukiwania.
  7. Jesli w Twoim jadłospisie królują jogurty – wybieraj te naturalne, muesli zastąp płatkami owsianymi, zmniejsz ilośc cukru używanego do gotowania.
  8. Jedz 4-5 posiłków dziennie i pij minimum 2 litry wody.

 

To by było ma tyle! 8 prostych zasad, które pomogą Ci w zrobieniu pierwszego kroku w drodze do wymarzonej sylwetki i zdrowego stylu życia. Możesz je powiesić w widocznym miejscu. Namów jednego ze swoich domowników, przyjaciół, kogoś z rodziny – jeśli będziecie  mieli towarzysza w tym wyzwaniu, będzie Wam zdecydowanie łatwiej sie zmotywować! Ja aktualnie staram sie namówić M. do udziału w poście – trzymajcie kciuki, żeby mi sie udało!

 

Jesli przeszła Ci przez myśl: dołącze od poniedziałku, przecież to jest ostatni weekend karnawału, moja ciocia ma urodziny, upiekłam pyszne ciasto, nadal mam czekoladę w szafce… Odrzuć ja! Przepędz cholerę! Zacznij już teraz! Zaraz! Po co czekać i odkładać drogę do dobrego samopoczucia? Dołącz do mnie i zacznij już dziś, a nie będziesz żałować! Kto wie moze po tych 4 tygodniach zmienisz swoje życie na zawsze.

IMG_2448

 

Milego weekendu!

 

Okularnica

 

Continue Reading

Metamorfoza z Chodakowska i Lewandowska podejście milion pierwsze..

Z aktywnością fizyczna jestem związana od zawsze! Jako dzieciak uczyłam sie pływać, a pózniej zakochałam sie w siatkówce – zbyt dużego wyboru nie miałam skoro moi rodzice także uprawiali ta dyscyplinę sportu. Treningi kilka razy w tygodniu, mecze w weekendy, jak jakiś wolny weekend to rolki albo łyżwy (w zależności od pory roku). Ukończyłam Akademie Wychowania Fizycznego i aktualnie pracuje jako nauczyciel – pani od fikołków. Jak sami widzicie sport i wszelkiego rodzaju aktywność fizyczna nie są mi straszne! Myśle, ze śmiało mogę powiedzieć ze pod tym katem prowadzę zdrowy tryb życia – nawet w bieganiu sie zakochałam!

 

Pewnie sie zastanawiacie, skąd pomysł na metamorfozę z Chodakowska i Lewandowska, skoro uprawiam aktywność fizyczna, wiec wszystko powinno być idealnie. Otóż! Wszystko byłoby ładnie, pięknie i idealnie gdybym jadła 5 zdrowych posiłków dziennie, unikała słodyczy itp. Już kilkakrotnie sie do tego zabierałam, drukowałam przykładowe jadlospisy od obu wcześniej wymienionych pan, wyznaczałem sobie cel, ale zawsze znajdowałam jakaś wymówkę! A to za dużo koktajli, przecież nie mam odpowiedniego sprzętu do ich wykonania, a to jakieś dziwne składniki potraw, których na pewno nie znajdę w Danii, a to jestem za bardzo zmęczona, żeby przygotować sobie posiłki na następny dzień, bla bla bla.
Niestety nie posiadam tez silnej woli jeśli chodzi o unikanie słodyczy – taka moja pieta Achillesa.. Sytuacji nie ułatwia fakt, ze M. jest czekoladowo-ciasteczkowym potworem, ktory nie wyobraża sobie śniadania bez kanapki z nutella..
Przyszedł jednak ten dzień, kiedy stwierdziłam, ze czas spełnić kolejne marzenie! Piękny brzuszek w wakacje a co! Zawsze chciałam, marzyłam,ale nigdy nie starczyło mi silnej woli, żeby obok ćwiczeń (które uwielbiam) trzymać także zdrowa dietę.

 

Akcja Nowa Okularnica rozpoczęła sie w poniedziałek i muszę powiedzieć nie jest zle! Uwierzcie bądź nie, ale udało mi sie przestrzegać planu posiłków zamieszczonego przez Ewę Chodakowska na Facebooku bez oszukiwania! Mówią, ze początki są trudne, ale jeśli mam być szczera, dla mnie najtrudniejszym momentem jest kiedy widzę pierwsze efekty i pozwalam sobie na małe oszukiwanie – przecież nikt nie zauważy, a ja przed chwila zrobiłam trening siłowy to mi sie należy. Teraz jednak postanowiłam ogłosić wszem i wobec jaki jest moj cel i prosić Was o pomoc! Bo przecież jak na forum publicznym powiem, ze do wakacji chciałabym w zdrowy sposób zmienić rozmiar ciuchów z 40 na 38 i zapracować na moj wymarzony kaloryfer to z tego zadania wycofać sie nie mogę! Także moi drodzy co 10 dni spodziewajcie sie raportu z mojej drogi do wymarzonej sylwetki, jakbym miała watpliwości,albo chwile zwątpienia możecie na mnie nakrzyczeć,bądź kopnąć mnie w moje 4 litery, żebym sie ogarnęła i kolejny cel osiągnęła. To co mogę na Was liczyć?
Idę wydrukować jadłospis na kolejny tydzień i powiesić go na lodowce!
Happy Friday!
P.S. Znalazłam kolejna motywacje! A raczej M. ja znalazł.. Szalony zapisał nas na jeden z biegów z przeszkodami, gdzie trzeba sie przeczołgać po błocie, podciągać na drążkach, przeskakiwać przez rowy z woda.. Chciałam chłopaka żołnierza to mam z całym pakietem jego szalonych pomysłów. Jak sami widzicie mniej kilogramów tłuszczu i więcej mięśni moze mi tylko pomoc.
Continue Reading

Moja motywacja do treningu o 6 rano

Jestem dokładnie takim samym człowiekiem jak Wy! Kiedy dzwoni budzik rano (szczególnie przed 5 rano!) mój leniwiec poczciwy cicho mi podpowiada, ze mogę sobie spokojnie pospać jeszcze godzinkę, ze na dworze jest ciemno, zimno, a łóżko takie ciepłe, ze do lata jeszcze mnóstwo czasu, trening nie ucieknie, mogę przecież pobiegać wieczorem – jednak po całym dniu w pracy zwyczajnie nie chce mi sie iść ma siłownie i zazwyczaj ładuje na kanapie w objęciach mojego mężczyzny (ktory swój trening już zrobił – kiedy ja uczyłam dzieci).

 

Mimo szeptów tego złośliwca dwa razy w tygodniu udaje mi sie wygrzebać z cieplej pościeli, założyć sportowe ciuchy i pójść na siłownie – trening wtedy wyglada tak samo 20-25min biegu + ABS. Wszystko zajmuje mi ok. 40 minut, pózniej prysznic i śniadanko w drodze do pracy. Zastanawiacie sie pewnie jaka mam superpower, która pomaga mi na wygrana z leniwcem o 5 rano. Odpowiedz jest banalna! Po takim treningu mam mnóstwo energii i uśmiech na twarzy przez cały dzień! Nie jest mi straszne kilka godzin w roli nauczyciela, a wizja miłego wieczoru z M. bez wyrzutów sumienia (bo byłam zbyt zmęczona, żeby trenować po pracy) jest dodatkowa motywacja do wczesnej pobudki.

 

Jeśli taka motywacja Wam nie wystarczy mam jeszcze jeden dobry argument za treningiem cardio przed śniadaniem – przyspiesza on przemianę materii i jest idealny w drodze do wymarzonej sylwetki! To co przekonałam Was?
Continue Reading

Ocena książki po okładce…

Czy oceniacie książkę po okładce? Dosłownie i w przenośni?

Jeśli chodzi o dosłowność tego stwierdzenia to przyznam sie szczerze, ze pierwsza rzeczą, która mnie intryguje przed przeczytaniem książki jest właśnie okładka i tytuł, a pózniej krotki opis.

A jak jest w przenośni? Czy oceniamy ludzi po tym jak wyglądają i zanim sie jeszcze do nas odezwa już  ich akceptujemy, albo skreślamy?

 

Do przemysleń na ten temat skłoniła mnie rozmowa z A., opisała ona kilka sytuacji z którymi sie spotkała podczas swojego pobytu w Danii. Zanim jednak wprowadzę Was w szczegóły, musicie poznać kilka faktów na jej temat.
A. urodziła sie w DK, ale całe swoje życie spędziła w USA, tutejszym (duńskim) językiem sie nie posługuje, ale jej angielski jak możecie sie domyślać, jest po prostu amerykański. Jednak trochę egzotyczna uroda – ciemne włosy, karnacja i oprawa oczu – stanowią problem dla rdzennych Duńczyków.
Nie wiem czym jest to spowodowane, pewnie stereotypy maja ogromne znaczenie, a moze duża ilośc imigrantów?
Byłam trochę zdziwiona, kiedy A. powiedziała mi jak jest traktowana na tzw. pierwszy rzut oka, ponieważ nigdy sie tutaj z podobnymi sytuacjami nie spotkałam (moze kolor włosów – bardziej skandynawski – ma tutaj znaczenie). I faktycznie, kiedy weszłyśmy do jednej z kawiarni kelnerka dość dziwnie patrzyła sie na moja koleżankę i z lekka nieufnością zapytała co podać.. Zmieniła swoje podejście w tej samej sekundzie, kiedy A. odpowiedziała jej płynnym angielskim, który sam z siebie tłumaczy z jakiego kraju przyjechała. Kelnerka z nieufnej i patrzącej na każdy ruch, stała sie uśmiechnięta i bardzo pomocna.

Po tym epizodzie zaczęłam sie zastanawiać nad znaczeniem pierwszego wrażenia i wyglądu w relacjach międzyludzkich. I niestety muszę przyznać, ze jest to dość ważne – nie tylko faceci są wzrokowcami. Nie mowię tutaj o dyskryminacji, za to jak ktoś wyglada – chociaż czasami zastanawiam sie nad założeniem fundacji ‚Podaruj ludziom lustro’ – ale każdy z nas w jakimś stopniu zwraca na to uwagę.

 

Jakie jest Wasze zdanie? Spotkaliście sie kiedyś z podobnymi sytuacjami? Oceniacie książkę po okładce?
Bo ja szczerze mówiąc sama już nie wiem.
Continue Reading