Movember 2016

Październik był miesiącem świadomości i badań dla kobiet, listopad natomiast jest skierowany do mężczyzn. Podjęte działania trochę się różnią, idea jest jednak ta sama. Profilaktyka i badania w celu uniknięcia poważnych chorób nowotworowych. MOVEMBER bo o nim mowa, ma za zadanie namówić panów do zadbania o swoje zdrowie.

Movember jest popularny na całym świecie. Mężczyźni, którzy chcą popularyzować profilaktykę i badania zapuszczają wąsy (przestają się golić 1 listopada, przynajmniej na 30 dni), kobiety natomiast mogą przelać pieniążki dla specjalnej fundacji.

Movember 2016

W mojej pracy poszliśmy o krok dalej. Razem ze zbieraniem pieniędzy na badania postanowiliśmy popularyzować aktywność fizyczną. Pomysł powstał kilka lat temu i co roku mamy więcej uczestników. Na czym polega Movember w mojej pracy? Już tłumaczę!

Każdy kto chce pomóc i wziąć udział w wyzwaniu wpisuje swoje imię do ogólno dostępnego dokumentu i czeka, aż ktoś da im zadanie. Musi być realne, kreatywne i związane z aktywnością fizyczną np. wyścig na trzy nogi dookoła szkoły. Kiedy zadanie zostanie wykonane pomysłodawca przelewa dowolną kwotę na konto fundacji. Dowody wykonanych zadań w postaci zdjęć, bądź filmików są przesyłane do wszystkich uczestników. Proste prawda?

Movember 2016

W zeszłym roku udało nam się zebrać 7000dkk (równowartość 3500zł) i mamy zamiar pobić ten rekord w tym roku! Trzymajcie kciuki! Jeśli pomysł Wam się podoba wypróbujcie go wśród swoich przyjaciół i współpracowników – mnie udało się namówić do udziału Sylwie z bloga fiolka endorfin do udziału w naszej zabawie.

Po zakończeniu akcji Movember pokażę Wam najciekawsze zadania z jakimi musiałam się zmierzyć oraz ile pieniędzy udało nam się zebrać.

 

 

Continue Reading

Podsumowanie Eurotripu w liczbach

Po wakacjach zrobiłam sobie kolejne wakacje – tym razem od blogowania. Musiałam trochę odpocząć i znaleźć nową motywację. Mam nadzieję, że mi wybaczycie moją nieobecność i nie opuściliście mnie podczas tych wakacyjnych miesięcy.

podsumowanie Eurotripu

Wakacje już minęły, jednak wspomnienia są świeże. Przygotowuję dla Was opis każdego miejsca, które odwiedziliśmy wraz z hotelami, restauracjami, atrakcjami godnymi polecenia, a także takimi, których nie polecam. Ciekawostki z naszej trzytygodniowej Eurotrip już niedługo znajdziecie na blogu, a tymczasem mam dla Was trochę nazw i liczb. Jeśli jesteście zainteresowani planowaniem podobnej wycieczki, piszcie śmiało, a chętnie Wam pomogę.

My już powoli planujemy kolejne wakacje, mając nadzieję, że kolejna roadtrip będzie w USA. Trzymajcie kciuki!

Trochę liczb dla Was:

  1. Hotele: 14. 869, 28 dkk
  2. Transport (benzyna, parkingi, autostrady, transport publiczny) 9. 559, 44 dkk
  3. Jedzenie: 16. 164, 40 dkk
  4. Atrakcje (muzea, wycieczki turystyczne, atrakcje turystyczne charakterystyczne dla każdego miasta) 3. 639, 79 dkk

Razem : 44. 232, 91 dkk

Wszystkie ceny jak zauważyliście są podane w koronach duńskich i jest to całkowity koszt wyjazdu dla 3 dorosłych. Nie uwzględniłam w tych obliczeniach pamiątek, wina, oliwy z oliwek, przypraw, wysłanych pocztówek oraz innych zakupowych przyjemności.

podsumowanie Eurotripu

Jedno muszę Wam powiedzieć – były to jedne z najlepszych wakacji w moim życiu!

Continue Reading

Okularnica i jej lek wysokości cz. I

Skąd ten tytuł? Ponieważ będzie to pierwszy wpis z tego cyklu.
Dlaczego? Bo moj lek wysokości wystawiam na próbę kiedy tylko mam okazje.
Po co? Dla satysfakcji, ze tym razem udało mi sie zrobić krok dalej w celu walki ze strachem.

M. doskonale zdaje sobie sprawę, ze boje sie wysokości, a ten strach moze mnie dosłownie sparaliżować! Jestem wtedy uparta jak osioł (delikatnie mówiąc). Współczuje tym, którzy są obok mnie w tym momencie, gdyż zdarza mi sie być nie miła. Mimo wszystko jednak zapisał nas na 2 godziny wspinaczki w nowootwartym obiekcie. Byłam podekscytowana i przerażona! Tylko dwie godziny… Ja nie dam rady?! Moj cykor moze sie schowac o! Takie miałam bojowe nastawienie.

Instruktor ‚opiekujacy’ sie nasza grupa

Punktualnie o 14:15 spotkaliśmy sie z naszym instruktorem, ktory pokazał nam gdzie znajdziemy obuwie i wyjaśnił jak mamy dobrać rozmiar. Tutaj zaczęły sie pierwsze schody.. Kazał nam wybrać buty o rozmiar większe, niż mamy normalnie. W moim przypadku jednak 1,5 rozmiaru tez nie załatwiało sprawy, a szuflady z rozmiarem 42 świeciły pustkami. Z uśmiechem na twarzy i w języku angielskim (to bardzo ważny punkt mojej wypowiedzi) pytam opiekuna naszej grupy co mam zrobić, gdyż stopy mnie bolą w momencie zapięcia butów. On długo nie myśląc: tak ma być! W jakim języku? Po duńsku! Nie to ze nie rozumiem tego języka, jednak moim skromnym zdaniem wypadałoby odpowiedzieć w języku zadanego pytania. Czepiam sie?

IMG_2573 IMG_2574

 

W każdym razie postanowiłam nie rozpamiętywać sytuacji i zobaczyć jak to sie rozwinie. Kolejne instrukcje po duńsku – moje umiejętności i tłumaczenie M. pozwoliły mi na udział w zajęciach. Krotki instruktaż i robta co chceta. Tzw. play and explore, a jak mnie potrzebujesz to zapytaj.

Cała grupa rozeszła sie i próbowała swoich sił na niższej ściance, a instruktor zniknął! Moze przerwa na toaletę czy coś, ale nie! Wrócił po prawie godzinie zebrał cześć grupy – nie wiem do końca jak, gdyż my ich zauważyliśmy jak już byli uzbrojeni w pasy i linki. On zaskoczony dał nam sprzęt i bez zbędnych wyjaśnień ruszył w stronę wysokich ścianek.

Moj cykor sie pokazał.

Cykor był ze mną na każdym kroku, teraz jednak nabrał siły.. Nasz kochany instruktor w kilku słowach wytłumaczył jak mamy sie wspinać i powiedział, ze mamy sie nie martwić on nas asekuruje.. Niby tak.. Ale! Ja facetowi nie ufałam!

Na pierwszy ogień poszła najmłodsza z naszej grupy i stanęła w połowie ścianki. Przestraszyła sie biedna, a ze instruktor zagapił sie na zegarek wiszący na ścianie obok to ona sobie tak wisiała.. Poprosiła grzecznie, ze chciałaby zejść a on na to, ze musi zrobić jeszcze jeden krok i bedzie mogła zejść.. Posłuchała.. Po czym bez żadnych wyjaśnień ‚pomogl’ jej zejść ze ścianki, jednak poobijała sie trochę – nie wiedząc jak wyglądają procedury dotyczące schodzenia. Skąd miała wiedzieć skoro on nam tego nie pokazał?! Sami widzicie, ze moj cykor miał racje podszeptujac mi: nie wchodź nie warto, nie ma co ufać temu facetowi.

IMG_2601

M. mnie jednak namówił.. Uprzedziłam instruktora, ze mam straszny lek wysokości i mogę mieć atak paniki! Powiedział, ze rozumie i kiedy tylko będę chciała mam mu powiedzieć, a on mi pomoże zejść ze ścianki. Postanowiłam zaryzykować, zaufać facetowi – przecież nikt mu nie dał papieru instruktora na piękne oczy.

Weszlam moze ma wysokość 2 metrów i cykor zaczął ma mnie wrzeszczeć! Wiedziałam, ze dalej nie pójdę.. Poprosiłam grzecznie o pomoc z zejściu na dół, jednak instruktor odmówił! Powiedział ze jeśli nie zrobię jeszcze kilku kroków w gore on mi nie pozwoli zejść.. Panika sięgnęła zeniku.. Poprosiłam grzecznie raz jeszcze.. On nadal sie upierał, żeby dalej weszła.. Wtedy nie wytrzymałam! Prawie krzyknęłam na niego, ze chce zejść! Kiedy już byłam na ziemi ręce trzęsły mi sie jak galareta..

M. podszedł od razu, przytulił mnie, upewnił sie, ze wszystko w porządku. Byłam z siebie dumna i przerażona zarazem. Wyszłam poza swoją safe zone, bo tam zaczyna sie życie i spełnianie marzeń!

Blocks and Walls

Doswiadczenie niesamowite! Muszę przyznać, ze nie była to ostatnia moja wizyta na tej ściance wspinaczkowej. Jedyne co bym zmieniła to instruktora! Nie pozwolę by jedna osoba popsuła mi zabawę i próbę walki z moim cykorem.

IMG_2583

 

 

Czego Wy sie boicie? Macie jakieś sposoby na walkę ze strachem? Moze jakieś doświadczenia, kiedy wyszliście ze swojej comfort zone i dokonaliście czegoś niesamowitego? Podzielcie sie ze mną swoimi doświadczeniami w tym temacie.

Continue Reading

Dbaj o plecy swe!

Bynajmniej nie mowię tutaj o tzw. plecach, które pomogą Ci w załatwieniu wielu spraw prywatnych i zawodowych. Mowię o tych zbudowanych z kości, mięśni i stawów. Plecach, które masz tylko jedne, ich dolegliwości mogą być bardzo denerwujące i zamienić Cię w ziejącego jadem człowieka.

Nie należę do osób, które z katarem lecą do lekarza, albo przy bólu gardła ogłaszam wszem i wobec, ze jestem obłożnie chora i trzeba sie mną zając. Powiedzmy sobie szczerze, ze w Danii z takimi dolegliwościami lekarze spojrzą na Ciebie z politowaniem i wyślą do domu w celu wylezenia paskudztwa. Kiedy jednak chodzi o kontuzje sportowe przychodzi taki moment, ze nawet z moja wiedza z tego zakresu, wiem kiedy potrzebuje pomocy specjalisty.

No dobra.. Przyznaje.. Ja bym jeszcze poczekała kilka dni, porozciągala sie czy coś.. Jednak M. po ostatnim weekendzie zadecydował za mnie. Wcale mu sie nie dziwie. Dlaczego?!

Kiedy poirytowana bólem pleców (nie odpuszczał skubany przez tydzień!) i dorzucając PMS zrobiłam awanturę o tzw. położenie widelca 5cm za bardzo w prawo, a ja chciałam żeby leżał po lewej… Kto normalny sie kłoci o taka pierdołę?! Mieszanka bólu i hormonów!

Jak już rozum mi wrócił i przeprosiłam za swą wybuchowość, M. z uśmiechem na ustach zakomunikował, ze zapisał mnie na masaż. Bo nawet ja tak szalona nie jestem, żeby sie kłócić o widelec i trzeba coś z tym zrobić czyt. naprawić mi plecy.

998427_642516259093216_922653081_n

Wczoraj wieczorem przyszła moja chwila prawdy – co mi w tych plecach siedzi. Z mojego opisu pan masażysta (bardzo przystojny zreszta) stwierdził, ze mam Lumbago. Kiedy jednak przeszliśmy do części praktycznej – musiałam wykonać kilkadziesiąt skłonów w przód i ból sie nie pojawił, muszę przyznać, ze oboje zdurnielismy! Przecież ból magicznie nie zniknął!

Okazało sie, ze Lumbago to tylko jeden z problemów moich pleców. Po co sie rozdrabniać?! Kolejne badania wykazały lekka opuchliznę dookoła kręgów lędźwiowych spowodowana napięciem mięśni i moim przyjacielem Lumbago. Leczenie? Stretching i masaż rozluźniający mięśnie. Brzmi łatwo i przyjemnie? Na cóż..

Moje mięśnie postanowiły sie tak spiąć i zestresować, ze zaserwowały mi 45min bolesnego masażu, w którym odkryłam wszystkie punkty spustowe na plecach i pośladkach, a masażysta stwierdził, ze jestem jego najtrudniejszym przypadkiem w tym tygodniu. Taki mnie zaszczyt spotkał!

Wyszlam o własnych siłach, jednak bardziej połamana niż przyszłam. Podobno tak ma być i za 2 dni o bólu zapomnę – jeśli sytuacja jest poważna i mam sie udać do lekarza (trzymajcie kciuki bo lekarzy to ja nie lubię..). Dziś czuje sie jakby mnie ktoś pobił, a moje plecy wyglądają jak po meczu paintballa. Nalezy jednak ufać specjalistom i z podniesionym czołem maszeruje do pracy mając nadzieje, ze Lumbago postanowiło mnie opuścić!

Ucząc sie ma moim przykładzie dbajcie o plecy swe! Nie ma sensu żyć w bólu i być wrednym, poirytowanym człowiekiem wyzywającym sie na niewinnych.

Miłego popołudnia!

Okularnica

Follow my blog with Bloglovin

 

 

 

Continue Reading

Kiedy Polka ma chłopaka Duńczyka, czyli o różnicach kulturowych w związku – Sylwester

Jak wyglada witanie Nowego Roku w Polsce wszyscy wiecie. Zależy to od towarzystwa, możliwości czasowych i finansowych, miejscówki, chęci itp. Jak sami wiecie nie mamy w naszym kraju jakiś specjalnych tradycji przestrzeganych przez większość. Chyba jedyna, która przychodzi mi na myśl jest lampka szampana o północy i oglądanie fajerwerków.

W moim aktualnym kraju zamieszkania słowo tradycja nabiera nowego wymiaru! Nawet witanie Nowego Roku ma swoje niezmienne rytuały królujące w każdym duńskim domu i przestrzegane przez wszystkich Duńczyków bez względu ma wiek.

 

Bardzo ważnym punktem wieczoru jest przemówienie królowej, które od dobrych kilkudziesięciu lat jest transmitowane na żywo w publicznej telewizji o 18:00. Trwa ono 15-20min, jednak przez ten czas 95% społeczeństwa przerywa swoje zajęcia i siedzi przed telewizorem. Nie ważne co by sie działo, kazdy planuje swój wieczór, aby w tym określonym momencie moc wysłuchać słów głowy państwa.
Jeśli chodzi o kolacje pozostaje ona sprawa umowna, jednak w większości domów jest serwowana najlepszej jakości wołowina z tłuczonymi ziemniakami i sosem. Możecie sobie pomysleć, ze nic specjalnego, jednak tradycyjni Duńczycy są bardzo przywiązani do tego dania. Potwierdzeniem tej teorii są ceny produktów spożywczych zazwyczaj używanych do gotowania takowego posiłku – te same produkty kupowane na kilka dni przed 31 grudnia są dwukrotnie wyższe niż w normalny dzień.

Kolejnym punktem programu jest krótkometrażowy film oglądany na kilkanaście minut przed zmiana daty – Dinner for One . Nie mam zielonego pojęcia skąd sie wzięła ta tradycja, jednak filmik serwuje kilka minut śmiechu i wkroczenie w Nowy Rok z dobrym humorem.

 

Powyższy punkt moze ulec maleńkiej zmiany jeśli mieszasz w większym mieście. Dlaczego? Otóż w miastach takich jak Kopenhaga jest kilka miejsc gdzie około północy pojawiają sie ludzie uzbrojeni w butelki szampana, żeby powitać Nowy Rok wsród znajomych i nieznajomych, podziwiać przepiękne fajerwerki i ruszyć w miasto! Tak w miasto, bo tutaj moi drodzy dyskoteki i bary są otwarte. Kazdy moze dołączyć na sylwestrowa imprezę jak w kazdy normalny dzień.
Ostatnim – chyba najważniejszym dla mojego chłopaka – punktem w podróży po sylwestrowych tradycjach w Danii jest deser! Taki mój własny ciasteczkowy potwór. Kazdy w Danii zna smak tego marcepanowego ciasteczka i delektuje sie nim w ten niezwykły wieczór.
Ma nadzieje, ze witaliscie Nowy Rok w towarzystwie waszych najbliższych, bo nie ważne jest gdzie byliście ważne z kim!
Szczęśliwego Nowego 2016 Roku życzy Wam Okularnica!
Continue Reading

Święta z polsko – duńska tradycja w tle

Święta to czas spędzony z najbliższymi, czas spokoju, radości, miłości, czyli samych pozytywnych emocji. Czasami jednak dla emigrantów, których partnerami życiowymi są osoby z innych krajow niz pochodza, wszelkiego rodzaju święta spędzane są z mieszanymi uczuciami – przynajmniej do czasu kiedy związek zostanie zalegalizowany, bądź obie rodziny podejmą wyzwanie jakim jest wspólne spędzanie świat i połączenie tradycji (co czasami moze okazać sie wyzwaniem większym niż bariera językowa).

W tym roku były to już piąte z kolei święta, kiedy chciałam przemycić odrobine duńskiej tradycji w moim domu rodzinnym. Nie są to jakieś duże zmiany, które kazdy moze zauważyć ma pierwszy rzut oka, jednak małe kroczki przypominające mi gdzie teraz jest mój dom.

 

Od samego początku mojej emigracji tradycyjny duński swiąteczny deser – ris a la mande wraz z tradycja z nim związana serwowany jest u nas w pierwszy dzień świat. Nikt nie chce rezygnować z polskiej tradycji Wigilijnej na rzecz przepysznego ryżowego puddingu. Jest pyszny, jednak nasze 12 potraw i niezastąpiony smak makowca wygrywają ta rywalizacje w przedbiegach. Nie rezygnując z przyjemności zastosowaliśmy kompromis – 25 grudnia na naszym polskim stole króluje duński deser.

 

W tym roku rozpoczęłam także tradycje związana z kalendarzem adwentowym wykonywanym samodzielnie i ofiarowanym najbliższym – zabawa niesamowita,a zaskoczenie i radość osoby otrzymującej gwarantowana. Żałuje tylko, ze nie widziałam miny mojego brata, kiedy otworzył paczke z pierwsza pula prezentowa – z tego co mówili rodzice widok bezcenny!

 

Na naszej choince także znalazły sie malutkie elementy tradycyjne dla choinek duńskich – flaga, serduszko, bębenek i żołnierz. Takie drobnostki bo nie ma co przesadzać! Polskie święta to najlepsze święta! Dlaczego? Bo właśnie takie królują w moich wspomnieniach i takie tradycje chce zachować i przekazać, nawet mieszkając poza granicami Polski.

 

Które tradycje świąteczne lubicie najbardziej? Które kojarzą sie Wam z dzieciństwem? Które chcielibyście przekazać nasteonemu pokoleniu, gdybyście emigrowali do innego kraju?

 

 

Czekam na Wasze opinie! Miłego wieczoru.

Okularnica

 

Continue Reading

Thank God I’m Fabulous!

Zastanawiałaś sie kiedyś, dlaczego zupełnie przeciętna dziewczyna ma wokół siebie wianuszek adoratorów, na których widok puls przyspiesza i szczeka opada na podłogę z wrażenia. Zadajesz sobie wtedy pytanie: Jak ona to robi? Co ona w sobie ma? Jakim cudem taka dziewczyna złapała na haczyk największego przystojniaka w okolicy?

 

Otóż według wielu badań, artykułów i opinii moich kolegów, owe ciacha pociągają kobiety,motorze emanują pewnością siebie. Nie chodzi tylko o mowę ciała, perfumy, nowe ciuchy, makijaż, ale przede wszystkim o pozytywne myślenie.
Czasami wystarczy spojrzeć w lustro, uśmiechnąć sie i powiedzieć głośno: JESTEŚ PIĘKNA! Jeśli jednak to nie wystarczy przygotowałam dla Was listę sposobów, które jakiś czas temu pomogły mi poczuć sie piękniej, seksowniej i bardziej kobieco.

 

1. Powieś sobie w dobrze widocznym miejscu, kartkę z dowolnym motywująco-komplementującym hasłem, żebyś codziennie wiedziała , ze YOU ARE SEXY!
2. Podobne karteczki umieść w kalendarzu pod dowolna data. Możesz być pewna, ze widząc za pół roku YOU ARE BEAUTIFUL obok terminu ważnego spotkania uśmiech na twarzy i pewność siebie przypomną o sobie.
3. Przyjmuj komplementy z uśmiechem i nigdy nie poddawaj ich watpliwości – choć wiem, ze może być trudno.
4. Uśmiechnij sie do kogoś zupełnie bez powodu np. do przypadkowego przechodnia na ulicy.
5. Pomaluj usta w kolorze krwistej czerwieni i uśmiechnij sie do siebie w lustrze – muszę przyznać ze wyraziste pomadki w ciemnych kolorach aktualnie nalezą do moich ulubionych i są moim znakiem rozpoznawczym.
6. Codziennie znajdź małe pół godzinki dla siebie i… zrób cokolwiek co wprowadzi Cię w dobry humor.
7. Włącz muzykę i tańcz organizując jednoosobowa imprezę – ja to robię najcześciej sprzątając moje małe M4.
8. Nos szpilki!!!! I nie bój sie kupić kolejnej pary, nawet jeśli masz już ich 15 w szafie!
9. Zamiast rajstop załóż pończochy.
10. Znajdź nowe hobby, coś co zawsze chciałaś zrobić, ale brakowało Ci odwagi.
11. Uśmiechaj sie!
12. Podkreśl swoje atuty makijażem np. elektryzując spojrzeniem spod mocno wytuszowanych rzęs.
13. Nos sukienki/spódniczki kiedy tylko masz okazje i ochotę.
14. Dobrze dobrana bielizna to +100 do pewności siebie – znajdź specjalistkę, poproś ja o pomoc i wracaj do jej zawsze, kiedy kupujesz bieliznę.
15. Bielizna do spania tez jest ważna – nawet jeśli sypiasz samotnie.
16. Przejrzyj swoją szafę i zacznij nosić ciuchy, w których dobrze sie czujesz, jesteś świadoma swojego ciała i eksponujesz swoje atrybuty, pozostawiając jednoczesnie pole do popisu wyobraźni.

 

Jest to kilka rad, jednak każda z nas jest inna, wiec musisz takowa listę dostosować do siebie. Pamiętaj, ze czasem dobrze być egoistka i mieć w sobie coś z narcyza – z umiarem oczywiście.
Miłego Wieczoru!
Continue Reading

Kampania ‚Your life in his hands’

Kilka tygodni temu przeczytałam poruszający artykuł w brytyjskim Cosmopolitan o młodej dziewczynie, której życie uratował jej chłopak. Pewnie myślicie, ze mowa tutaj o wypadku samochodowym lub innym nieszczęśliwym zdarzeniu, jednak nie…

Historia opowiadała o tym, jak On wyczuł guzek w jej piersi i nalegał, żeby zgłosiła sie z tym do lekarza. Ona z kolei mówiła, ze to nic takiego i na pewno mu sie przewidziało, ze jest za młoda itp… Jego upór i naleganie na wizytę u specjalisty opłaciło sie – diagnoza była jednoznaczna: ‚Wcześnie wykryty rak piersi.’
Mogę sobie tylko wyobrażać przerażenie tej dziewczyny, a jednocześnie usłyszeć kamień spadający z serca, bo da sie to cholerstwo przegnać! Operacja, chemioterapia, długie godziny w szpitalu, litry przelanych łez, walka, nadzieja, miłość, przyjaciele, bliscy, lekarze, to wszystko i jeszcze więcej złożyło sie na szczęśliwe zakończenie tej historii.
Okazuje sie, ze jest mnóstwo takich przypadków, kiedy kobiety w każdym wieku nie wykonują samobadania piersi, albo zapominają o nie poprosić ginekologa i to właśnie ich partner niczym książę z bajki ratuje je z opresji.
Właśnie dlatego powstała kampania ‚Your life in his hands’ gdzie mężczyźni zachęcaja swoje partnerki do badań i zapobiegania nowotworom oraz oferuja swoją pomoc łącząc przyjemne z pożytecznym. Przypominają o tym jak ważna jest profilaktyka, wczesne wykrywanie zmian, ze diagnoza nie zawsze oznacza smierć, mówią o nadziei i kontroli, o wszystkim tym co ważne do zdrowego i szczęśliwego życia.

 

Muszę przyznać, ze sama zawaliłam sprawę jeśli chodzi o badania, ale po przeczytaniu tego artykułu zrobiłam mały research i zapytałam wujka Google, jak mogę sobie pomoc i sprawdzić sie samodzielnie. Trafiłam ma wiele stron internetowych informujących w jaki placówkach mogę za darmo wykonać badania lekarskie, gdzie odbywają sie spotkania z kobietami, które wygrały walkę z rakiem, ale najważniejsze, ze trafiłam na ulotkę, która w łatwy sposób wyjaśnia jak prawidłowo wykonać samobadanie piersi w swojej łazience, podczas prysznica, czy przytulnego wieczoru z ukochanym.
Drogie kobitki dbajmy o siebie, jak same widzicie na załączonej ulotce wystarczy 5min w miesiącu, aby zapobiec najgorszemu. Nie jesteście jedynymi osobami, dla których wasze zdrowie jest ważne! Pomyślcie o waszych partnerach, dzieciach, rodzicach, przyjaciołach. Dla nich najważniejsze jest abyśmy były zdrowe i szczęśliwe, dlatego tez nie odkładajmy na pózniej tego, co możemy zrobić teraz!

 

Damy radę!
Bo kto jak nie my?!
Continue Reading

Sigle life.. First Love Yourself!

 

Przeglądając dziś facebooka zauważyłam, że większość moich znajomych jest w mniej lub bardziej szczęśliwych związkach, narzeczeństwach, małżeństwach, planując świetlaną przyszłość… Dodając do tego świąteczne życzenia mojej babci : „Żebyś w końcu wyszła za mąż”, zaczęłam się zastanawiać czy już kwalifikuję się do kiedyś bardzo popularnego dla singielek określenia „stara panna”? Czy opinie krążące na temat kobiet będących solo są prawdziwe?Czy naprawdę jesteśmy wybredne, samotne, egoistyczne, nie radzimy sobie w związkach, jesteśmy na ciągłym polowaniu?

Może postanowiłyśmy najpierw zainwestować w swój rozwój i pokochać siebie, żeby dać sobie czas na odkrycie czego chcemy od życia. Może po prostu jeszcze nie spotkałyśmy tego jedynego, który „rock my world” i sprawił, że żaden inny facet się nie liczy.

Jak wiele singielek na świecie, tak wiele odpowiedzi. Myślę, że każda z nas gdzieś w głębi serducha, chciałaby mieć chłopa w swoim życiu, który kocha, szanuje, nosi na rękach, śrubkę przykręci, zachlapie całą łazienkę, zostawi skarpetki na podłodze, pokłóci się z nami, nie zauważy naszej wizyty u fryzjera (chyba, że sprawdzi stan swojego konta), zapomni o czymś, przytuli w najmniej oczekiwanym momencie itp.

Przyznajemy się do tego mniej lub bardziej, ale przychodzi taki moment w naszym życiu, kiedy myślimy o stabilizacji i rodzinie. Będąc jednak singielką w dzisiejszych czasach nie godzimy się na byle jaki związek – przynajmniej większość z nas. Znając swoją wartość mamy pewne wymagania i oczekiwania względem partnera i możecie nazwać mnie wybredną zołzą, uważam jednak że jest to miłość i szacunek do samego siebie.

Jeśli jesteś singielką, która usilnie poszukuje partnera i chce być w związku już teraz, zaraz.. Odpowiedz sobie na bardzo ważne pytanie… Chcesz być z kimś, kto Cię inspiruje, kocha i jesteś z nim szczęśliwa, a wasze dni są kolorowe, pełne radości z przelotnym deszczem (mówię tutaj o sporadycznych nieporozumieniach, których nie da się uniknąć), czy zadowolisz się byciem z kimś tylko dla zmiany przysłowiowego statusu związku i ciągłego pytania : jakim cudem ja się w to wpakowałam?!

Każda z nas zasługuje na szczęście, dlatego też uważam, że warto uzbroić się w cierpliwość, być odpornym na wszystkie zgryźliwe komentarze i poczekać na tego jedynego partnera, który pasuje do Ciebie idealnie! W tym czasie baw się dobrze, rozwijaj się, poznawaj ludzi, a kiedy ON pojawi się w Twoim życiu będziesz wiedziała.

Miłego wieczoru!

Continue Reading