Podsumowanie Eurotripu w liczbach

Po wakacjach zrobiłam sobie kolejne wakacje – tym razem od blogowania. Musiałam trochę odpocząć i znaleźć nową motywację. Mam nadzieję, że mi wybaczycie moją nieobecność i nie opuściliście mnie podczas tych wakacyjnych miesięcy.

podsumowanie Eurotripu

Wakacje już minęły, jednak wspomnienia są świeże. Przygotowuję dla Was opis każdego miejsca, które odwiedziliśmy wraz z hotelami, restauracjami, atrakcjami godnymi polecenia, a także takimi, których nie polecam. Ciekawostki z naszej trzytygodniowej Eurotrip już niedługo znajdziecie na blogu, a tymczasem mam dla Was trochę nazw i liczb. Jeśli jesteście zainteresowani planowaniem podobnej wycieczki, piszcie śmiało, a chętnie Wam pomogę.

My już powoli planujemy kolejne wakacje, mając nadzieję, że kolejna roadtrip będzie w USA. Trzymajcie kciuki!

Trochę liczb dla Was:

  1. Hotele: 14. 869, 28 dkk
  2. Transport (benzyna, parkingi, autostrady, transport publiczny) 9. 559, 44 dkk
  3. Jedzenie: 16. 164, 40 dkk
  4. Atrakcje (muzea, wycieczki turystyczne, atrakcje turystyczne charakterystyczne dla każdego miasta) 3. 639, 79 dkk

Razem : 44. 232, 91 dkk

Wszystkie ceny jak zauważyliście są podane w koronach duńskich i jest to całkowity koszt wyjazdu dla 3 dorosłych. Nie uwzględniłam w tych obliczeniach pamiątek, wina, oliwy z oliwek, przypraw, wysłanych pocztówek oraz innych zakupowych przyjemności.

podsumowanie Eurotripu

Jedno muszę Wam powiedzieć – były to jedne z najlepszych wakacji w moim życiu!

Continue Reading

Jak się spakować na 3 tygodniowy Roadtrip po Europie?

Zadaję sobie to pytanie od kilku dni. Niby jedziemy samochodem, jednak nie jest on z gumy i trzy osoby muszą się do niego zapakować wraz z niezbędnymi rzeczami.

13567197_1832127093684098_1873095969024444638_n

Siedziałam, myślałam i zrobiłam moją check list na ten wyjazd – dzielę się nią z Wami. Może komuś się przyda

1.Kosmetyki

To raczej sprawa indywidualna i każdy z nas ma swój zestaw do codziennej pielęgnacji, więc o oczywistych oczywistościach jak pasta do zębów, mydło czy krem pisać nie będę. Są jednak pewne dodatki o których każdy powinien pamiętać

  • krem z filtrem – bardzo przydatny jest taki travel size, który możecie kupić w każdym sklepie z kosmetykami. Osobiście nie schodzę poniżej SPF 30. Pamiętajcie, że skórę mamy tylko jedną i warto o nią zadbać.
  • spray na komary – przezorny zawsze ubezpieczony. Lepiej mieć przy sobie taki wynalazek w razie nagłego ataku kleszczy i komarów.
  • balsam po opalaniu – jak słonko za mocno przypiecze może być on niezbędnym ratunkiem dla naszej skóry.

2. Odzież i obuwie 

W tym przypadku tak samo jak z kosmetykami każdy ma swoje upodobania i nie będę Wam biadolić i dokładnie wymieniać co powinniście zabrać, a co jest ble, fe i nie warte pakowania. W mojej walizce znalazły się:

  • kurtka przeciwdeszczowa – taka cieplejsza. Niby jadę do Włoch i Francji, jednak z deszczem i ochłodzeniem nie ma co się kłócić i jedna kurteczka dużo miejsca nie zajmie, a może uratować zdrowie i nieprzyjemne uczucie chodzenia w mokrych ciuchach.
  • długie rękawy i długie spodnie – jak już napisałam w punkcie powyżej z pogodą nigdy nic nie wiadomo i trzeba być gotowym na każdą ewentualność. Mam jednak nadzieję, że lato mnie nie zawiedzie i słońce będzie podczas całej naszej wycieczki. Dlatego też zapakowałam tylko 2 bluzy i 2 pary długich spodni.
  • koszulek, krótkich spodenek, spódniczek i sukienek ile się tylko zmieści w walizce! Przecież jadę na wakacje i liczę na piękną pogodę cały czas.
  • coś ładnego na specjalną okazję a co! Każdy z nas ma taki dzień, kiedy chce się wystroić, jeśli taki dzień Cię dopadnie w czasie urlopu bądź przygotowany mając jedną, no może dwie kreacje w których się czujesz idealnie.
  • buty – to jest temat rzeka! Najlepiej spakować wygodne, uniwersalne obuwie, w którym możesz chodzić godzinami i nie będziesz narzekać na odciski czy pęcherze.
  • strój sportowy – myślę, że każdemu się przyda. Ja osobiście zabieram co najmniej tyle samo ciuchów sportowych do treningu, co takich do chodzenia. Planuję poznawać okolicę podczas przedśniadaniowego biegania, a jeśli uda mi się znaleźć jakąś siłownie to też nie odmówię sobie treningu.
  • bikini! – bez niego nawet nie warto wyjeżdżać na tego typu wakacje. Jakąś opaleniznę muszę złapać, wyrównać rękawki od koszulek i nogawki od krótkich spodenek, które aktualnie królują na moim ciele.

3. Inne

Nie do końca wiedziałam jak nazwać tą kategorię, zresztą sami zobaczcie:

  • dokumenty – paszport lub inny dokument ze zdjęciem, karta z numerem ubezpieczenia
  • pieniążki – niby wszędzie można płacić kartą, jednak warto mieć przy sobie gotówkę
  • przewodniki i rozmówki
  • apteczka
  • telefon, laptop, ładowarki
  • rozrywka – karty, gry, książka
  • poduszka – bez niej nie dam rady w samochodzie, z trójką kierowców na pokładzie będę miała czas na krótką drzemkę.

 

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Potraktujcie moją check list jako inspirację i stwórzcie swoją. Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby, a co najważniejsze każdy z nas inaczej spędza swój urlop.

 

kaboompics.com_Seek Adventure

Co musi się znaleźć w Twojej walizce podczas letniego urlopu?

Continue Reading

3 tygodniowa podróż po Europie

‚Już za parę dni za dni parę..’

‚WAKACJE! Znowu są WAKACJE!’

Muszę przyznać, że przywilej 8 tygodni wakacji bardzo mi odpowiada. Niby dużo czasu, jednak wielkie ambicje podróżnicze udowodniły, że to wcale nie tak dużo jakby się to mogło wydawać. W tym roku plany są duże i ekscytujące! W końcu zobaczę moje wymarzone Włochy! Cieszę się jak dziecko, które otwiera prezent od Świętego Mikołaja.

Zaplanowaliśmy 3 tygodniowy Eurotrip, który pozwoli nam pozwiedzać i odpocząć jednocześnie. Kto wie może nawet zobaczycie mnie w TV podczas jednego z etapów Tour de France.

IMG_4545

10 – 12 Amsterdam

12 – 15 Paryż

15 – 16 Lyon

16 – 20 Nicea i okolice

20 – 22 Florencja

22 – 25 Wenecja

25 – 27 Werona

27 – 30 Milan

30 – 1 Zurych

Wyruszamy samochodem z Kopenhagi 10 lipca rano – powrót planujemy na 1 sierpnia wieczorem. Jest to plan ruchomy, gdyż nie chcemy być uwiązani jeśli jakieś miasto spodoba nam się bardziej niż zakładaliśmy i zostaniem na dłużej. Hotele i hostele zostały zarezerwowane na Booking.com gdzie możecie bezpłatnie anulować rezerwacje nawet 24 godziny przed planowanym pobytem – muszę przyznać, że od kiedy poznałam ta stronę wszystkie moje wyjazdy są organizowane z jej pomocą. Ceny są przystępne, wyszukiwanie odpowiedniego hotelu/hostelu czy mieszkania jest bardzo proste, zazwyczaj nie jest wymagana przedpłata, a co najważniejsze sprawdziłam ten serwis już kilkakrotnie i nigdy się nie zawiodłam.

Zapowiadają się niezapomniane wakacje! Będziecie mogli je śledzić na bieżąco na Instagramie i Facebooku . Jeśli macie jakieś wskazówki typu: must see, must eat/drink, must do w miastach, które odwiedzam w te wakacje, koniecznie dajcie mi znać.

Continue Reading

Wyjaśnienie mojego milczenia

Stali bywalcy i czytelnicy mojego bloga zauważyli moje zniknięcie.. Przepraszam Was bardzo! Już sie usprawiedliwiam.

Podczas konferencji dla nauczycieli wychowania fizycznego w Londynie zostałam zainspirowana do stworzenia czegoś nowego. Myśle, ze ten pomysł był w mojej głowie już od dawna, jednak brakowało mi odwagi do jego rozpoczęcia i realizacji.

IMG_3782

Jesli sledzicie moje poczynania na blogu to wiecie, ze jestem nauczycielem wychowania fizycznego i trenerem. Uwielbiam prace z dziećmi. Mimo, ze pracuje w Danii i na codzień posługuje sie angielskim, zawsze przerażał mnie fakt pisania w tym języku na forum publicznym. Bałam sie co ludzie pomyślą? Co powiedzą?

Udzial w tej konferencji i pierwsze wystąpienie publiczne jako prowadząca jedne z warsztatów dały mi pewność siebie i odwagę do rozpoczęcia tego projektu. Wróciłam do domu zmotywowana, jednak przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji chciałam sie skonsultować z moimi najbliższymi. Chcecie znać ich reakcje? ‚Najwyższy czas!’ Tak skomentował cała sytuacje moj M. Sami widzicie nie miałam już więcej wymówek.

IMG_3646

Zalozylam bloga – po angielsku, fan page na Facebooku, konto na Instagramie, a co najważniejsze firmę. Tak! Dobrze przeczytaliście. Rozpoczęłam swoją działalność gospodarcza.

Duzo pracy przede mną, jednak warto spełniać swoje marzenia. Więcej szczegółów już wkrótce, a teraz zapraszam Was do odwiedzenia Fun with Volleyball

IMG_3635

Milego dnia!

Continue Reading

My story… How did I get to where I am now

Dokładnie dwa miesiace temu wzięłam udział w warsztatach z pozytywnej psychologii, które zostały zorganizowane przez szkole w której aktualnie pracuje. Zawierały one wiele interesujących informacji na temat Mindset, psychologii, Character Strenght (wybaczcie moje mieszanie polskiego z angielskim, ale czasami kiedy coś chce przetłumaczyć angielskie słowo traci swoje prawidłowe znaczenie).

Jednym z ćwiczeń, które musieliśmy wykonać było podzielenie sie dowolnym wydarzeniem z naszego życia, w którym wykazaliśmy sie naszymi Character Strenght. Nie myślcie, ze chodziło o wystąpienie publiczne, mieliśmy partnera, który wysłuchiwał naszej spowiedzi.

 

Jeśli mam być szczera, było to jedno z trudniejszych zadań na tych warsztatach – nie mowię o podzieleniu sie moja historia, lecz o wyborze co ma powiedzieć. Przecież nic nadzwyczajnego sie nie wydarzyło w moim życiu. Kiedy jednak usłyszałam co ma do powiedzenia my partner in crime, zapaliła sie lampka w mojej głowie! Już wiedziałam co powiedzieć, a kiedy skończyłam swoją opowieść zaskoczenie na twarzy mojego partnera było trochę przerażajace.. A komentarz zainspirował mnie do napisania tego posta : , Wow! Nie miałam pojęcia! Pracuje z Tobą już tyle lat, ale nie zdawałam sobie sprawy jak wyglądały Twoje początki w Danii… Powiedziałaś o tym prowadzącej?! Myśle, ze jest to historia, która moze zainspirować wielu! Musisz sie tym podzielić.’
Nie wiem, czy Wy tez pomyślicie o tym w ten sposób, jednak podążając za rada koleżanki po fachu i prowadzącej warsztaty z pozytywnej psychologii postanowiłam sie moja historia podzielić..

Wszystko zaczęło sie ponad 5 lat temu, kiedy przyjechałam na stypendium do Danii. Miało trwać 4 miesiące, a ja już miałam plan co będę robić dalej. Plany moje sie zmieniły i postanowiłam zostać na kolejne 2 miesiące – przecież moje plany mogą poczekać (mogą sie jednak nie doczekać, gdyż jak sami widzicie moje życie potoczyło sie zupełnie inaczej niż myślałam). Pamietam jak dziś, ze moja mama powiedziała wtedy:’ Tylko nie dzwon do mnie w styczniu, ze zostajesz na kolejne 4 miesiace’. Nie zadzwoniłam… Wysłałam maila! Wiem wiem – wyrodna córka.

 

Jednak zostanie na kolejny semestr wcale nie było takie łatwe. Po pierwsze dziekan nie wyraził zgody, po drugie mój promotor tez kręcił nosem, po trzecie koordynator całego programu twierdził, ze mi sie nie uda… Ale ja byłam uparta! Dostałam Indywidyalna Organizacje Studiów ze względu na reprezentowanie klubu sportowego i dwa tygodnie spędzałam w Polsce, dwa tygodnie spędzałam w Danii. Jeśli mam być szczera sama nie wiem jak udało mi sie zdać wszystkie egzaminy, napisać i obronić prace magisterska, być w dwóch miejscach na raz, ale wiem jedno – gdybym uwierzyła w to co mówili inni, nigdy bym nie wróciła do Danii i moje życie potoczyłoby sie zupełnie inaczej.
Po krótkich wakacjach przyjechałam z cała rodzinka do malego miasteczka w Danii, w którym kilka tygodni wcześniej podpisałam kontrakt trenerski na kolejny sezon. Przez pierwszych kilka miesięcy mieszkałam z jedna z zawodniczek, pracowałam w szkole i byłam grającym trenerem. Wszystko sie pięknie układało, jednak przyszła szarobura duńska zima, musiałam sie przeprowadzić i mieszkać samodzielnie, zerwalam więzadła krzyżowe, potrzebowałam dwóch operacji, przytyłam z 15kg i miałam depresje. Muszę przyznać, ze nawet teraz nie jest łatwo mi sie do tego przyznać.. Ja tego nie zauważyłam, idealnie udawałam przed znajomymi w Danii, jednak niczego nie da sie ukryć przed mama! Ona otworzyła mi oczy i w delikatny sposób dała do zrozumienia, ze muszę sie wziąć za siebie.

 

Przeszłam rehabilitacje, wróciłam na boisko, znalazłam nowa prace, schudłam, zaczęłam sie skupiać na realizacji marzeń! Łatwo nie było, kiedy moja rodzina i przyjaciele byli w Polsce, a mnie nie bylo łatwo sie otworzyć na nowe prawdziwe przyjaźnie.
Kiedy już myślałam, ze wszystko sie układa. W pracy było super, zaczęłam mieć znajomych/przyjaciół takich od serca, postanowiłam zmienić mieszkanie z 30m kawalerki, gdzie prysznic musiałam brać na toalecie – na coś większego. Nowe mieszkanie z niewielka pomocą znalazłam dość szybko, jednak wyplatanie sie z poprzedniego kontraktu wcale nie było takie łatwe jak mogłoby sie wydawać. Okazało sie, ze firma zajmująca sie wynajmem tych mieszkań specjalizuje sie w wyciąganiu jak największej ilości pieniędzy od osób wyprowadzających sie z ich M4. Niestety znają prawo na tyle dobrze, ze wszystko jest robione w ‚legalny’ sposób. W taki sposób groziła mi sprawa w sadzie i musiałam zapłacić równowartość 15tys polskich złotych za odnowienie (pomalowanie) 30m mieszkania. Uwierzcie próbowałam wszystkiego, jednak nawet adwokat nie był w stanie mi pomoc. Był to kolejny z etapów mojej przygody z Dania kiedy chciałam wszystko rzucić w cholerę i wrócić do Polski – przecież zawsze mogę być nauczycielem w polskiej szkole.

 

Po raz kolejny moja mama zasugerowała mi rozwiazanie i praktycznie zmusiła mnie (przypominając mi codziennie) do szukania pracy w szkole w Danii. Wysłałam chyba z 20 CV do rożnego rodzaju szkół w całym kraju. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego – w Danii jest to początek sierpnia, dostałam odpowiedz z mojego aktualnego miejsca pracy. Możecie sobie tylko wyobrazic moja radość, kiedy okazało sie, ze znalazłam prace w swoim zawodzie! Łatwo nie było, gdyż szkoła była oddalona o 1.5 godziny pociągiem z mojego miejsca zamieszkania, jednak wizja pobudki o 5:00 każdego dnia nie zniechęciła mnie do walki o swoje marzenia.

Kiedy przekroczyłam progi szkoły, wiedziałam ze jestem w miejscu o którym podświadomie myślałam. Teraz mogę śmiało powiedzieć: łatwo nie było, jednak aktualnie mam prace swoich marzeń i mieszkam w jednej z piękniejszych stolic Europy.

 

Z mojego doświadczenia mogę Was zapewnić, ze warto walczyć o swoje marzenia! Kiedy wydaje Ci sie, ze wszystko sprzysięgło sie przeciwko Tobie i jesteście gotowi sie poddać, to właśnie wtedy musicie spróbować jeszcze bardziej.
Nie było łatwo napisać tak osobista i szczera notkę, jednak mam nadzieje, ze kogoś ona zainspiruje do walki i wiary w to, ze możecie osiągnąć co tylko chcecie!
Miłego wieczoru!
Okularnica
Continue Reading

Postanowienia Noworoczne, a moze coś innego?

Wraz z Nowym Rokiem większość z nas coś sobie postanawia, coś zapisuje, coś planuje, wyznacza cele
do realizacji w kolejnym roku.. Zazwyczaj chodzi tutaj o nasz wygląd, pracę, dietę… Jednak jakby się dobrze przyjrzeć tym naszym postanowieniom noworocznym i ich realizacji musimy przyznać, że nie odnosimy na tym polu sukcesów… A gdyby tak to zmienić?!

Ja znalazłam sposób na zmianę „Listy postanowień noworocznych” (której nigdy nie udało mi
się w 100% zrealizować) na „My wish list” czyli co chciałabym zrobić, co chciałabym mieć – nie tylko w nadchodzącym roku.
Taką wish list stworzyłam już jakiś czas temu – kiedy to na mojej lodówce wylądowały wypunktowane moje cele do realizacji. Muszę przyznać, że zabawa niesamowita przy tworzeniu, a jeszcze większa przy jej realizacji! Punkt po punkcie udaje mi się odhaczać to co kiedyś sobie wymyśliłam. Ba! Postanowiłam pójść o krok dalej i założyć sobie album pamiątkowy z dokumentacją zdjęciową moich
osiągnięć.
Jeśli więc macie chwilę, weźcie kartkę, długopis i zajrzyjcie w głąb swojego serducha. Co tam widzicie?! Wycieczkę dookoła świata?! Pływanie z delfinami?! Tatuaż?! Randka z księciem z bajki?!Napiszcie! Jakiekolwiek pomysły macie w głowie przelejcie je na papier! Mogą być szalone, niepewne do realizacji, odważne, bądź związane z codziennością! Nie wyznaczajcie sobie daty realizacji, nie zamykajcie owej listy, dopisujcie kolejny punkt jak tylko przyjdzie Wam coś do głowy, a zobaczycie, że pewnego dnia jak znajdziecie ową wish list stwierdzicie z uśmiechem na twarzy, że wszystko udało Wam się zrealizować.

Wystarczy uwierzyć i żyć swoimi marzeniami! Nie wierzycie?! Ja też kiedyś miałam wątpliwości, jednak teraz kiedy patrzę na wiszącą na lodówce kartkę widzę, że dążymy do realizacji naszych marzeń, mimo że czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy.

 

Jeśli jesteście ciekawi jak powstała moja pierwsza Lista Marzeń i Życzeń, zamieszczam artykuł, ktory został napisany bardzo dawno temu – mimo mijającego czasu nadal jest on dla mnie inspiracja i motywacja do realizacji planów, marzeń i bycia szczęśliwa.
Parę dni temu podczas sprzątania mojego małego M4 (pewnie jakby pogoda była bardziej przyjazna to znalazłabym ciekawszą wymówkę żeby się tylko nie uczyć) odkopałam jakieś stare kolorowe gazety. Długo nie myśląc zaczęłam je przeglądać i segregować na te które warto zachować oraz na te które nadają się do wyrzucenia. Sprawa idealna, przecież muszę zrobić miejsce na nową dostawę plotek i ploteczek z pierwszych stron polskich czasopism, która nadejdzie niedługo – dziękuję mamo!
 
Skutecznie wymigując się od nauki słówek natknęłam się na artykuł pt. „75 rzeczy, które musisz zrobić przed śmiercią”. Pod tym zachęcającym nagłówkiem znajdowała się lista marzeń małych i dużych, tych codziennych jak i całkiem szalonych. Pomysł skoku na bungee jakoś specjalnie do mnie nie przemawiał, ale chwyciłam najbliższą kartkę i długopis (leżały niedaleko gotowe na mój maraton z uzupełnianiem testów gramatycznych w roli głównej). Zaczęłam tworzyć swoją własną listę rzeczy, które chciałabym zrobić oraz miejsc, które chciałabym zobaczyć. Zajęcie trochę czasochłonne ale przynoszące wielką frajdę.
Zanim się obejrzałam minęła ponad godzina, ale dumna ze swojej inwencji twórczej powiesiłam moje dzieło na lodówce i postanowiłam, że od dziś zacznę pracować nad spełnianiem marzeń. Zadziwiające jest, że robienie takiej listy uświadomiło mi, że podążanie za marzeniami to jest właśnie klucz do urozmaicenia rutyny dnia codziennego oraz że marzenia się spełniają! Wystarczy odrobina wiary we własne możliwości.
 
Jeśli macie teraz chwilę czasu proponuję żebyście wzięli kawałek kartki i coś do pisania oraz zapisali co chcielibyście zrobić, gdzie pojechać, co zobaczyć, czego się nauczyć itd. Stwórzcie swoją własną listę marzeń i życzeń. Nie musi być długa, ale wykażcie się wyobraźnią – tylko błagam nie róbcie z tego kolejnych haseł typu „Moje postanowienia noworoczne” bo wtedy się to może nie udać.
 
Celowo nie podałam tytułu gazety, w której był artykuł (choć pewnie Ci bardziej dociekliwi i tak będą go szukać w internecie i nie tylko). Nie chcę żebyście szukali inspiracji w szablonach, w tym co jest popularne. Lista może być krótka, w każdej chwili możecie coś wykreślić, odhaczyć, dopisać; możecie ją schować do szuflady albo powiesić w widocznym miejscu. Ma ona być pierwszym krokiem do realizacji marzeń – WASZYCH MARZEŃ.
Jak Paulo Coelho napisał: ” To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące”.
 
Wracam do nauki a Wam życzę powodzenia i dobrej zabawy! NIE BÓJCIE SIĘ MARZYĆ!
 
P.S. Kolejnym punktem do realizacji w najbliższej przyszłości jest powieszenie ogromnej mapy świata na ścianie i zaznaczaniu miejsc w których
byłam oraz tych które chciałabym odwiedzić. Nie szukajcie więcej wymówek tylko
zabierajcie się do realizacji swoich celów! 🙂
Miłego wieczoru!
Continue Reading