Trening z kettlebell

 

Wielu moich znajomych zachęcało mnie do spróbowania treningu z kettlebell. Zachwalali jego skuteczność w drodze do wymarzonej sylwetki. Gadali, gadali i namówili mnie!
Przejrzałam Internety, literaturę fachową, wypytałam znajomego trenera personalnego i samodzielnie ułożyłam trening – taka ze mnie Zosia samosia a co! Na samym planowaniu się jednak nie skończyło. Musiałam sprawdzić, czy to co sobie nabazgrałam w notesiku da się w ogóle nazwać treningiem.
Całość zajęła mi trochę więcej niż 60 minut, ale z siłowni wychodziłam upocona, czerwona i z zadyszką, więc zamierzony efekt został osiągnięty. Są tutaj jacyś specjaliści od treningu z mym nowym przyjacielem kettlebell? Wszelkiego rodzaju rady są mile widziane, cobym sobie krzywdy nie zrobiła.

 

 

  • Rozgrzewka 15-20 minut biegu
  • Swing klasyczny 2×20
  • Krążenie wokół bioder 2×20
  • Wyciskanie jednorącz 2×10
  • Wyciskanie oburącz 2×10
  • Wyciskanie z przysiadem 2×15
  • Wyciskanie oburącz zza głowy 2×10
  • Uginanie ramienia 2×10
  • ‘Ósemka’ między nogami 2×15
  • Martwy ciąg na jednej nodze 2×15
  • Wiosłowanie oburącz 2×10
  • Wahadło w staniu 2×15
  • Rozciąganie 10 minut

 

 

Oto co sobie wymyśliłam – możecie spróbować (na własną odpowiedzialność), albo szczerze napisać, co myślicie.

Okularnica

Continue Reading

Zakochani w Malcie cz. II

W miastach / państwach turystycznych na każdym rogu (dosłownie i w przenośni) namawiają Cię na różnego rodzaju wycieczki. Jest ich tyle, że trudno się na cokolwiek zdecydować.
Na nasze szczęście mamy w hotelu panią współpracującą z różnymi biurami turystycznymi. Doradziła nam całodniową wycieczkę statkiem, która umożliwia obejrzenie Malty z perspektywy morza. Punktami kulminacyjnymi miały być Gozo, Comino i Blue Lagoon.
Kiedy budzik zadzwonił o 6:45, wstałam grzecznie choć nie bez trudności, bo przecież trzeba się spakować i śniadanie zjeść. A. miał w planach golenie, jednak zdanie mu się bardzo szybko zmieniło i zamiast maszerować do łazienki tylko przerzucił się na drugi bok. Tak oto mój szanowny brat współpracuje ze mną wczesnym rankiem.
Całe szczęście później już było tylko lepiej. O 8:15 wsiedliśmy do autobusu, który zawiózł nas do portu skąd nasz statek Hera II miał wypłynąć o 9:00. Kapitan spotkał nas na lądzie i nie miał dobrych wieści.. Silny wiatr z zachodu trochę nam pokrzyżował plany, dlatego też zamiast opłynąć Maltę dookoła, mogliśmy zobaczyć tylko wschodnie wybrzeża tej pięknej wyspy.
Jakby tego było mało, po kilku minutach naszego rejsu byliśmy zmuszeni do kolejnej zmiany kursu.. tym razem powodem nie była pogoda, ale manewry wojskowe na morzu. Mimo tych trudności dotarliśmy na nasz pierwszy przystanek w okolicach wyspy Gozo, gdzie mieliśmy okazję popływać w krystaliczno czystej, ale słonej jak cholera wodzie. Co odważniejsi zamiast kulturalnie zejść po drabince do wody skakali z dzioba łodzi.
1,5 godziny pływania, opalania, skakania, przeplatane przerwą na lunch minęło bardzo szybko. Kolejny punkt programu – Blue Lagoon!
Widoki kradnące serce, woda jeszcze bardziej błękitna i słona niż w poprzednim miejscu, ludzi.. niczym na polskich plażach w najgorętszy dzień lata! 2,5 godziny na obejrzenie wyspy, pływanie i największą atrakcję – wycieczka motorówką do bardzo popularnych tutaj jaskiń i jedynego słonia na wyspie.
Jeśli planujecie wizytę na Malcie gorąco polecam tą wycieczkę. Cały dzień w miłej atmosferze, podziwiając piękne widoki, pływając z rybkami, korzystając ze słońca i poznając nowych ludzi z całego świata. Zresztą oceńcie sami po zdjęciach, które możecie tutaj znaleźć.
Kilka ważnych informacji
 
Czas trwania: 9:00 – 18:00 (sam rejs)
Koszt:
  •   58 euro/os rejs statkiem, przekąska, lunch, owoce
  •   12 euro/os wycieczka motorówką i zwiedzanie jaskiń
  •   15 euro/os bar all inclusive

 

Inne: 
  • najlepiej spakować się tak jak na plażę (krem z filtrem, ręcznik, kostiumy kąpielowe, czapki, kapelusze itp.)
  • Woda, woda i jeszcze raz woda!
  • Jakieś przekąski też możecie ze sobą zabrać.
  • Wycieczka motorówką mimo, że cena nie zachęca zdecydowanie warta jest tych pieniędzy.
  • Lunch w formie bufetu z różnego rodzaju napojami – jedzenie maltańsko – włoskie.

 

Możecie wykupić sam rejs (wraz z transportem z/do hotelu) i będziecie mieli dzień, który zapadnie Wam w pamięci na długo. 
 
Continue Reading

Zakochani w Malcie cz. I

IMG_1731

Przyjechaliśmy na Maltę 6 dni temu, nie wiedząc dokładnie czego się spodziewać. Niby mieliśmy przewodniki, ale sami wiecie, że w tego typu książkach nie jest oddane całe piękno miejsca w które się udajecie.

Już pierwszy spacer pokazał nam, że jest to miejsce kradnące serca każdemu! Jeśli nie chcecie się zakochać w Malcie lepiej wybierzcie inne miejsce na wakacyjną wycieczkę.
Przez ostatnich kilka dni uprawialiśmy leżing i plażing, przeplatany turystyczno-krajoznawczym pływaniem (niestety tylko prezesowska żabka wchodziła w grę, gdyż zasolenie wody powoduje płacz i plucie przez 5 kolejnych minut po wyjściu z morza), uzupełniony przedśniadaniowym bieganiem (tudzież siłownią) i wieczornym spacerem w poszukiwaniu pożywienia. Relaksik, który pozwolił nam na zwiedzenie najbliższej okolicy i naładowanie baterii na kolejnych kilka dni, na które zaplanowaliśmy zwiedzanie.

 

Podejście pierwsze zakończyło się porażką.. Chcieliśmy bardzo ambitnie udać się spacerkiem (w celu aktywnego wypoczynku) do stolicy tego pięknego kraju. Wysmarowani kremem z filtrem, ubrani w jasne kolory, mający naładowanie telefony w celu robienia mnóstwa pięknych zdjęć, z przewodnikiem w kieszeni wyruszyliśmy na naszą wyprawę – jedyne 5 km spacerkiem.. Tya.. łatwo powiedzieć…
Po godzinie spacerowania, kiedy żar lał się z nieba, a my wyglądaliśmy jak po przebiegnięciu maratonu stwierdziliśmy, że nie bardzo wiemy w którą stronę najlepiej iść więc złapiemy autobus. Z przykrością jednak stwierdzam, że autobusy nie jeżdżą tutaj ze szwajcarską dokładnością i kiedy czekaliśmy na nasz środek lokomocji przez kolejnych 15 minut pocąc się jak w saunie stwierdziliśmy, że wracamy do hotelu bo jedyne o czym marzymy to wskoczyć do wody i z niej nie wychodzić!
Podążając uliczkami, które były w cieniu wyruszyliśmy w drogę powrotną. Nie mając mapy sugerowaliśmy się jedynie widokiem morza po naszej prawej stronie chodziliśmy malowniczymi uliczkami Sliemy. Zgubiliśmy się ze dwa razy odnajdując przy tym rzeczy nie opisane w przewodnikach, ale co najważniejsze skróciliśmy drogę powrotu do hotelu z godziny do… ta dam! 30 minut!
Możecie sobie tylko wyobrazić jak szybko przebraliśmy się w kostiumy kąpielowe, wjechaliśmy na dach hotelu i wskoczyliśmy do wody.
Teraz już wiemy jak zaplanować kolejne zwiedzanie. Tak moi drodzy czasami warto słuchać głosu rozsądku płynącego z przewodników. W środę jedziemy do Valetty autobusem, wracać natomiast będziemy wieczorem, z mapą w ręku i specjalnie wytyczoną trasą spacerową.
Miłego wieczoru!
Okularnica
Continue Reading